Z miłością do wiernych
Tu przedstawiciele różnych wspólnot chrześcijańskich spotykają się na modlitwie już od pół wieku. W kościele św. Marcina, nierozłącznie związanym z historią Warszawy, zawsze panuje atmosfera jedności.
Wśród kamieniczek na Starym Mieście dumnie góruje wieżyczka kościoła przy ul. Piwnej. Drzwi są otwarte dla wszystkich, a ludzie z tej gościnności chętnie korzystają. Liczne w ostatnim czasie rocznice związane bezpośrednio z tą świątynią świadczą, jak wiele kościół ten znaczy dla Warszawy.
– Przed 50 laty, 10 stycznia, odbyło się pierwsze nabożeństwo ekumeniczne w Kościele rzymskokatolickim, właśnie w kościele św. Marcina. Mszę Święta odprawił i kazanie wygłosił ks. Aleksander Fedorowicz, związany z Laskami, proboszcz w Izabelinie. I od tej pory w każdy ostatni czwartek miesiąca przedstawiciele wspólnot chrześcijańskich spotykają się na wspólnej modlitwie. To są osoby, które kochają ekumenizm – mówi ks. dr Andrzej Gałka, rektor od św. Marcina.
Nie można także nie wspomnieć, że w zeszłym roku, w październiku, uroczyście obchodzono tu 35. rocznicę powstania pierwszej grupy Odnowy w Duchu Świętym. Rektorem był wtedy ks. Bronisław Dembowski, który pomysł powołania takiej grupy przywiózł ze Stanów Zjednoczonych. Wspólnota istnieje do dziś i spotyka się w każdy wtorek miesiąca.
I jeszcze jedna istotna data – świętowana niedawno, bo w grudniu – 30. rocznica Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.
– Komitet powstał samorzutnie po wprowadzeniu stanu wojennego, a 17 grudnia prymas Józef Glemp wydał dekret o jego powołaniu. Komitet miał chronić zaangażowane osoby przed ewentualnymi represjami. Rozpoczęła się wielka akcja miłości i pomocy. Siostry franciszkanki udostępniły znaczną część klasztoru na kilka tygodni, potem okazało się, że na kilka lat. Korytarz zamienił się w wielki magazyn. Tutaj przychodziły różne osoby, chociażby artyści, prawnicy czy księża, a wśród nich ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Jan Sikorski, ks. Józef Maj – opowiada rektor.
Kościół, choć nie jest świątynią parafialną, tętni życiem. Głównie za sprawą młodzieży i dzieci, których tutaj nie brakuje dzięki Wspólnocie Rodzin. Kościół św. Marcina jest kojarzony z duszpasterstwem środowisk warszawskiej inteligencji, dlatego działa tutaj Klub Inteligencji Katolickiej.
– Spora część wszystkiego, co dzieje się w kościele, to zasługa świeckich. A ja modlę się z nimi, odkrywam to, co Pan Bóg mi przekazuje – stwierdza ks. Gałka.
Kościół św. Marcina pełni funkcje kościoła rektorskiego sióstr franciszkanek służebnic krzyża, zgodnie z wolą prymasa Stefana Wyszyńskiego. – W czasie powstania warszawskiego renesansowo-barokowa świątynia wraz z zabytkami uległa całkowitemu zniszczeniu. W ruinach zginęło wielu powstańców. W latach 50. władze zgodziły się na odbudowę, ale miały podstępny zamiar zamiany kościoła na muzeum, a klasztoru na biura jednego z ministerstw. Na szczęście nic z tego nie wyszło, a w 1956 roku kard. Wyszyński powierzył kościół właśnie siostrom franciszkankom z Lasek – opowiadają siostry – Decyzja kardynała była uzasadniona jego doświadczeniami. Sam przecież był związany z Laskami, jego ojcem duchownym był ks. Władysław Korniłowicz, współtwórca Lasek. Prymas wiedział także, że siostry potrzebują miejsca klasztornego.
Kardynał Wyszyński powierzył zaprojektowanie wnętrza kościoła s. Almie Skrzydlewskiej FSK, choć sam nie miał tak nowatorskiego podejścia do sztuki, jak siostra. Do współpracy zostały zaproszone młode artystki jak Teresa Reklewska, dziś uznany autorytet w dziedzinie witraży.
– Niesłychanie istotną rzeczą jest harmonia, która uderza człowieka, kiedy wchodzi do tego kościoła. Układ kompozycyjny daje szansę ogromnej przestrzeni wewnętrznej. Tutaj wszystko jest po coś. Nie jest to dekoracja dla dekoracji – słyszę od sióstr.
Ale siostry franciszkanki nie tylko opiekują się kościołem. Z wielkim poświęceniem zajmują się osobami niewidomymi, co jest charyzmatem ich zgromadzenia. Raz w miesiącu są tutaj Msze Święte dla niewidomych i osób z upośledzeniami różnego stopnia. Natomiast ks. Gałka jest krajowym duszpasterzem osób niewidomych.
W murach klasztornych znajduje się także Biblioteka Wiedzy Religijnej, z tysiącami woluminów w różnych językach, z której korzysta wiele osób.
– Nasz kościół jest parafią serca. Jest to miejsce, w którym człowiek chce się modlić, chce się wyciszyć. Tutaj każdy znajdzie dla siebie przestrzeń – mówią ci, którzy stale przychodzą tu się modlić.
Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 5 (334), 29 stycznia 2012 r.
fot. Wojciech Łączyński
Wstecz...
– Przed 50 laty, 10 stycznia, odbyło się pierwsze nabożeństwo ekumeniczne w Kościele rzymskokatolickim, właśnie w kościele św. Marcina. Mszę Święta odprawił i kazanie wygłosił ks. Aleksander Fedorowicz, związany z Laskami, proboszcz w Izabelinie. I od tej pory w każdy ostatni czwartek miesiąca przedstawiciele wspólnot chrześcijańskich spotykają się na wspólnej modlitwie. To są osoby, które kochają ekumenizm – mówi ks. dr Andrzej Gałka, rektor od św. Marcina.
Nie można także nie wspomnieć, że w zeszłym roku, w październiku, uroczyście obchodzono tu 35. rocznicę powstania pierwszej grupy Odnowy w Duchu Świętym. Rektorem był wtedy ks. Bronisław Dembowski, który pomysł powołania takiej grupy przywiózł ze Stanów Zjednoczonych. Wspólnota istnieje do dziś i spotyka się w każdy wtorek miesiąca.
I jeszcze jedna istotna data – świętowana niedawno, bo w grudniu – 30. rocznica Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom.
– Komitet powstał samorzutnie po wprowadzeniu stanu wojennego, a 17 grudnia prymas Józef Glemp wydał dekret o jego powołaniu. Komitet miał chronić zaangażowane osoby przed ewentualnymi represjami. Rozpoczęła się wielka akcja miłości i pomocy. Siostry franciszkanki udostępniły znaczną część klasztoru na kilka tygodni, potem okazało się, że na kilka lat. Korytarz zamienił się w wielki magazyn. Tutaj przychodziły różne osoby, chociażby artyści, prawnicy czy księża, a wśród nich ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Jan Sikorski, ks. Józef Maj – opowiada rektor.
Kościół, choć nie jest świątynią parafialną, tętni życiem. Głównie za sprawą młodzieży i dzieci, których tutaj nie brakuje dzięki Wspólnocie Rodzin. Kościół św. Marcina jest kojarzony z duszpasterstwem środowisk warszawskiej inteligencji, dlatego działa tutaj Klub Inteligencji Katolickiej.
– Spora część wszystkiego, co dzieje się w kościele, to zasługa świeckich. A ja modlę się z nimi, odkrywam to, co Pan Bóg mi przekazuje – stwierdza ks. Gałka.
Kościół św. Marcina pełni funkcje kościoła rektorskiego sióstr franciszkanek służebnic krzyża, zgodnie z wolą prymasa Stefana Wyszyńskiego. – W czasie powstania warszawskiego renesansowo-barokowa świątynia wraz z zabytkami uległa całkowitemu zniszczeniu. W ruinach zginęło wielu powstańców. W latach 50. władze zgodziły się na odbudowę, ale miały podstępny zamiar zamiany kościoła na muzeum, a klasztoru na biura jednego z ministerstw. Na szczęście nic z tego nie wyszło, a w 1956 roku kard. Wyszyński powierzył kościół właśnie siostrom franciszkankom z Lasek – opowiadają siostry – Decyzja kardynała była uzasadniona jego doświadczeniami. Sam przecież był związany z Laskami, jego ojcem duchownym był ks. Władysław Korniłowicz, współtwórca Lasek. Prymas wiedział także, że siostry potrzebują miejsca klasztornego.
Kardynał Wyszyński powierzył zaprojektowanie wnętrza kościoła s. Almie Skrzydlewskiej FSK, choć sam nie miał tak nowatorskiego podejścia do sztuki, jak siostra. Do współpracy zostały zaproszone młode artystki jak Teresa Reklewska, dziś uznany autorytet w dziedzinie witraży.
– Niesłychanie istotną rzeczą jest harmonia, która uderza człowieka, kiedy wchodzi do tego kościoła. Układ kompozycyjny daje szansę ogromnej przestrzeni wewnętrznej. Tutaj wszystko jest po coś. Nie jest to dekoracja dla dekoracji – słyszę od sióstr.
Ale siostry franciszkanki nie tylko opiekują się kościołem. Z wielkim poświęceniem zajmują się osobami niewidomymi, co jest charyzmatem ich zgromadzenia. Raz w miesiącu są tutaj Msze Święte dla niewidomych i osób z upośledzeniami różnego stopnia. Natomiast ks. Gałka jest krajowym duszpasterzem osób niewidomych.
W murach klasztornych znajduje się także Biblioteka Wiedzy Religijnej, z tysiącami woluminów w różnych językach, z której korzysta wiele osób.
– Nasz kościół jest parafią serca. Jest to miejsce, w którym człowiek chce się modlić, chce się wyciszyć. Tutaj każdy znajdzie dla siebie przestrzeń – mówią ci, którzy stale przychodzą tu się modlić.
Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 5 (334), 29 stycznia 2012 r.
fot. Wojciech Łączyński
Wstecz...
poniedziałek, 21 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



