Ustawa antyadopcyjna
– Brak środków skutkuje utratą niezależności instytucji, która w swoim założeniu powinna mieć właśnie taki charakter – wyjaśnia Anna Wójcik i precyzuje: – Doszło do wchłonięcia ośrodków adopcyjnych przez Regionalne Ośrodki Polityki Społecznej. W niektórych ośrodkach adopcyjnych zlikwidowano sekretariaty, wobec czego dokumentacja dotycząca rodziny adopcyjnej – do której nikt poza pracownikami ośrodka adopcyjnego nie powinien mieć wglądu – przepływa przez ogólny sekretariat Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej – podkreśla. W niektórych województwach ośrodki zachowują swoją niezależność merytoryczną i będą mogły w miarę swobodnie funkcjonować. Ale w niektórych warunki pracy są nie do przyjęcia. Skutkuje to odejściem z pracy pracowników z dużym doświadczeniem, a ich miejsce zajmują osoby, które nie mając doświadczenia w specyfice pracy ośrodka adopcyjnego, traktują ją jak pracę biurową.
HANDEL DZIEĆMI
– Sama ustawa zawiera wiele sprzeczności merytorycznych i organizacyjnych – wylicza dalej Anna Wójcik i pokazuje, że zrywa ona ciągłość pracy ośrodków adopcyjnych. – Dotychczas ośrodki adopcyjne, dysponując listą kandydatów na rodziców, zajmowały się kompleksowo rozeznawaniem sytuacji życiowej dziecka: czy powinno być skierowane do rodziny zastępczej krótkoterminowo, długoterminowo, czy pójść do adopcji. Nowa ustawa wprowadza dwie osobne instytucje: organizatora opieki zastępczej i ośrodek adopcyjny.
Choć znowelizowanej ustawie adopcyjnej przyświecał szczytny cel – przyspieszenie procesu adopcji – to stanie się odwrotnie, bo ustawa nie wpływa na podstawowe warunki opóźniające adopcję. Nie jest nim mityczna sprawa długich procedur adopcyjnych. Diagnoza i przygotowanie warsztatowe kandydatów na rodziców adopcyjnych trwa około roku, czyli porównywalnie z oczekiwaniem na dziecko biologiczne. Kolejny mit to długie przysposobienie dziecka czekającego na adopcję. Ten problem dotyczy tylko starszych dzieci, powyżej wieku przedszkolnego, dzieci chorych i licznego rodzeństwa.
Ustawodawca nie mógł nie wiedzieć, że największą zmorą szybkiej adopcji jest nieuregulowana sytuacja prawna dziecka. Wciąż nad dobrem dziecka stawia się lekkomyślność biologicznych rodziców, którzy ani nie zrzekają się praw rodzicielskich, ani nie chcą przejąć opieki nad dzieckiem. Wystarczy, by pijana matka sporadycznie odwiedziła dziecko w placówce, a sąd nie pozbawi jej opieki rodzicielskiej. Po kilku latach pobytu w ośrodku dziecko nie ma już szansy na adopcję.
Niestety, ustawa może wpłynąć także na wzrost szarej strefy adopcji, a przez to także zmniejszyć adopcje legalne. – Jeśli rodzice napotkają szereg trudności w formalnej adopcji, mogą chcieć korzystać z tzw. adopcji ze wskazaniem, wpisujących się w tworzenie szarej strefy adopcji – mówi Barbara Passini, dyrektor Krajowego Ośrodka Adopcyjnego w Warszawie.
Ten rodzaj adopcji zezwala, by biologiczna matka wskazała konkretną osobę, której chce przekazać dziecko do adopcji. Taka możliwość już jest nadużywana i mamy do czynienia z procederem, który można wprost nazwać handlem dziećmi. Wystarczy zajrzeć do internetu, żeby przekonać się jak bogato przedstawia się tam oferta: „Jestem w ósmym miesiącu ciąży. Poszukuję rodziny dla mojego dziecka. To jest chłopiec – potrzebuję pomocy, mam trudne warunki materialne”; „Sprzedam dziecko, chłopiec zdrowy, dwa miesiące”. W 2009 roku około 900 adopcji dokonało się poza ośrodkami adopcyjno-opiekuńczymi – wynika z danych Ogólnopolskiej Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych.
– W czasie dyskusji w Sejmie zwracaliśmy w ubiegłym roku uwagę ustawodawcy, by adopcja ze wskazaniem mogła dotyczyć tylko osób spokrewnionych z matką, ale przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości był innego zdania: uważał, że powinna być zachowana w obecnej formie – nie kryje oburzenia Barbara Passini.
ADOPCJA PO POLSKU
Likwidacja lokalnych ośrodków adopcyjnych utrudni małżeństwom kontakt z tymi placówkami. Do ośrodka będą musieli dojeżdżać po kilkadziesiąt kilometrów. A tam od 1 stycznia we wszystkich ośrodkach za szkolenie na rodziców adopcyjnych muszą płacić. – To około 2 tys. zł od pary, mówi się, że na Mazowszu kwota ta będzie wynosiła 2 tys. od każdego z małżonków – mówi Barbara Passini. – W ten sposób – nie kryje obaw – nowa ustawa wpłynie na zmniejszenie liczby adopcji.
– Ustawa zawiera wiele sprzeczności merytorycznych i organizacyjnych. Jeżeli do tego dodamy brak środków finansowych na jej funkcjonowanie, to skutek będzie taki, że zamiast działać na rzecz dzieci, zmniejszy szansę na adopcje dzieci, w szczególności starszych i chorych – mówi Anna Wójcik.
Już dziś można powiedzieć, że ustawa nie przyniesie budżetowi spodziewanych oszczędności. Rodzina adopcyjna przejmująca opiekę nad dzieckiem „zdejmuje” z budżetu państwa koszt utrzymania dziecka w różnych formach opieki instytucjonalnej i zastępczej, który miesięcznie wynosi od 2,5 do 6 tys. zł. W roku 2010 w Polsce adoptowano 3 tys. 356 dzieci. Przyjmując, że przeciętny czas pobytu dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej wynosi sześć miesięcy, generuje to roczne oszczędności w budżecie państwa w wysokości około 80 mln zł. Trzeba też pamiętać, że dziecko przysposobione całkowicie „wychodzi” z systemu pomocy społecznej.
– Czy dożyjemy czasów, kiedy za podjęte decyzje będzie brana odpowiedzialność? – pyta ks. Andrzej Kołodziejski. Najtrudniejsze jest to, że przez bezmyślność albo wyrachowanie dorosłych ucierpią bezbronne, skrzywdzone już raz przez los dzieci.
Irena Świerdzewska
HANDEL DZIEĆMI
– Sama ustawa zawiera wiele sprzeczności merytorycznych i organizacyjnych – wylicza dalej Anna Wójcik i pokazuje, że zrywa ona ciągłość pracy ośrodków adopcyjnych. – Dotychczas ośrodki adopcyjne, dysponując listą kandydatów na rodziców, zajmowały się kompleksowo rozeznawaniem sytuacji życiowej dziecka: czy powinno być skierowane do rodziny zastępczej krótkoterminowo, długoterminowo, czy pójść do adopcji. Nowa ustawa wprowadza dwie osobne instytucje: organizatora opieki zastępczej i ośrodek adopcyjny.
Choć znowelizowanej ustawie adopcyjnej przyświecał szczytny cel – przyspieszenie procesu adopcji – to stanie się odwrotnie, bo ustawa nie wpływa na podstawowe warunki opóźniające adopcję. Nie jest nim mityczna sprawa długich procedur adopcyjnych. Diagnoza i przygotowanie warsztatowe kandydatów na rodziców adopcyjnych trwa około roku, czyli porównywalnie z oczekiwaniem na dziecko biologiczne. Kolejny mit to długie przysposobienie dziecka czekającego na adopcję. Ten problem dotyczy tylko starszych dzieci, powyżej wieku przedszkolnego, dzieci chorych i licznego rodzeństwa.
Ustawodawca nie mógł nie wiedzieć, że największą zmorą szybkiej adopcji jest nieuregulowana sytuacja prawna dziecka. Wciąż nad dobrem dziecka stawia się lekkomyślność biologicznych rodziców, którzy ani nie zrzekają się praw rodzicielskich, ani nie chcą przejąć opieki nad dzieckiem. Wystarczy, by pijana matka sporadycznie odwiedziła dziecko w placówce, a sąd nie pozbawi jej opieki rodzicielskiej. Po kilku latach pobytu w ośrodku dziecko nie ma już szansy na adopcję.
W skali kraju spośród około
106 istniejących do 2011 roku ośrodków
przestanie istnieć połowa,
a nie 35 proc., jak podaje się powszechnie
Niestety, ustawa może wpłynąć także na wzrost szarej strefy adopcji, a przez to także zmniejszyć adopcje legalne. – Jeśli rodzice napotkają szereg trudności w formalnej adopcji, mogą chcieć korzystać z tzw. adopcji ze wskazaniem, wpisujących się w tworzenie szarej strefy adopcji – mówi Barbara Passini, dyrektor Krajowego Ośrodka Adopcyjnego w Warszawie.
Ten rodzaj adopcji zezwala, by biologiczna matka wskazała konkretną osobę, której chce przekazać dziecko do adopcji. Taka możliwość już jest nadużywana i mamy do czynienia z procederem, który można wprost nazwać handlem dziećmi. Wystarczy zajrzeć do internetu, żeby przekonać się jak bogato przedstawia się tam oferta: „Jestem w ósmym miesiącu ciąży. Poszukuję rodziny dla mojego dziecka. To jest chłopiec – potrzebuję pomocy, mam trudne warunki materialne”; „Sprzedam dziecko, chłopiec zdrowy, dwa miesiące”. W 2009 roku około 900 adopcji dokonało się poza ośrodkami adopcyjno-opiekuńczymi – wynika z danych Ogólnopolskiej Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych.
– W czasie dyskusji w Sejmie zwracaliśmy w ubiegłym roku uwagę ustawodawcy, by adopcja ze wskazaniem mogła dotyczyć tylko osób spokrewnionych z matką, ale przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości był innego zdania: uważał, że powinna być zachowana w obecnej formie – nie kryje oburzenia Barbara Passini.
ADOPCJA PO POLSKU
Likwidacja lokalnych ośrodków adopcyjnych utrudni małżeństwom kontakt z tymi placówkami. Do ośrodka będą musieli dojeżdżać po kilkadziesiąt kilometrów. A tam od 1 stycznia we wszystkich ośrodkach za szkolenie na rodziców adopcyjnych muszą płacić. – To około 2 tys. zł od pary, mówi się, że na Mazowszu kwota ta będzie wynosiła 2 tys. od każdego z małżonków – mówi Barbara Passini. – W ten sposób – nie kryje obaw – nowa ustawa wpłynie na zmniejszenie liczby adopcji.
– Ustawa zawiera wiele sprzeczności merytorycznych i organizacyjnych. Jeżeli do tego dodamy brak środków finansowych na jej funkcjonowanie, to skutek będzie taki, że zamiast działać na rzecz dzieci, zmniejszy szansę na adopcje dzieci, w szczególności starszych i chorych – mówi Anna Wójcik.
Już dziś można powiedzieć, że ustawa nie przyniesie budżetowi spodziewanych oszczędności. Rodzina adopcyjna przejmująca opiekę nad dzieckiem „zdejmuje” z budżetu państwa koszt utrzymania dziecka w różnych formach opieki instytucjonalnej i zastępczej, który miesięcznie wynosi od 2,5 do 6 tys. zł. W roku 2010 w Polsce adoptowano 3 tys. 356 dzieci. Przyjmując, że przeciętny czas pobytu dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej wynosi sześć miesięcy, generuje to roczne oszczędności w budżecie państwa w wysokości około 80 mln zł. Trzeba też pamiętać, że dziecko przysposobione całkowicie „wychodzi” z systemu pomocy społecznej.
– Czy dożyjemy czasów, kiedy za podjęte decyzje będzie brana odpowiedzialność? – pyta ks. Andrzej Kołodziejski. Najtrudniejsze jest to, że przez bezmyślność albo wyrachowanie dorosłych ucierpią bezbronne, skrzywdzone już raz przez los dzieci.
Irena Świerdzewska
Idziemy nr 5 (334), 29 stycznia 2012 r.
fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy
Wstecz...
fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy
poniedziałek, 21 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



