Ustawa antyadopcyjna
Dlaczego doświadczone przez los dzieci czeka kolejna krzywda? I kto poniesie za to odpowiedzialność?
Pracownicy ośrodków adopcyjnych pytają, odpowiedzi nie ma. Gdybyśmy nie wiedzieli, że to skutek głupoty, można by sądzić, że to sabotaż – komentują eksperci kolejny bubel ustawowy. Bo jak inaczej ocenić ustawę, która miała usprawniać proces adopcyjny, a w efekcie adopcję utrudni?
Piwa nawarzonego za poprzedniej kadencji rządu Donalda Tuska do wypicia jest coraz więcej: po ustawach o refundacji leków, ustawie żłobkowej, ustawie leczniczej skutkującej likwidacją hospicjów – kolejną jest ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. I nie jest winien temu „chaos”, jak rządowi komentatorzy zwykli ostatnio tłumaczyć bałagan dotykający coraz szerszych sfer społecznych. Winne są decyzje konkretnych instytucji, za którymi stoi człowiek. Za przygotowanie wyżej wymienionej ustawy odpowiadało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, którym kierowała Jolanta Fedak.
POŁOWA OŚRODKÓW ZNIKNIE
Z dniem 1 stycznia 2012 ośrodki adopcyjne przekazano z powiatów pod pieczę urzędów marszałkowskich. Nowa ustawa założyła likwidację publicznych ośrodków adopcyjnych, które przeprowadziły mniej niż 10 adopcji rocznie, i niepublicznych, gdzie graniczną liczbą jest 20 adopcji rocznie. O ile pierwszym ośrodkom nietrudno o taki wskaźnik, o tyle dla drugich dwukrotnie wyższe wymagania mogą być już barierą stanowiącą o ich istnieniu. Niepubliczne ośrodki otrzymują mniej funduszy na funkcjonowanie niż publiczne, zatrudniają mniej pracowników, a czasem stają przed nimi wyższe wymagania. Jak choćby to, że w celu rozpoznania sytuacji kandydatów na rodziców adopcyjnych odwiedzają takie rodziny w domach. Jeśli przy tym ośrodek znajdzie się w regionie, gdzie zapotrzebowanie adopcyjne jest mniejsze niż w dużych aglomeracjach, może być trudno przekroczyć granicę 20 adopcji rocznie.
W takiej sytuacji znalazł się Diecezjalny Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Gorzowie Wielkopolskim w woj. lubuskim, prowadzony przez Caritas diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. – W 2010 roku przejęliśmy ośrodek od Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Przechodził reorganizację, dlatego nie osiągnęliśmy wymaganej ustawą liczby adopcji. Ale wcześniej, w ciągu 15 lat działalności, ośrodek przeprowadził 135 adopcji – mówi ks. Andrzej Kołodziejczyk, dyrektor placówki.
Ośrodki adopcyjne w województwie lubuskim znalazły się jednak w wyjątkowej sytuacji. Decyzją wojewody 18 stycznia wszystkie cztery placówki będą nadal funkcjonowały.
– W skali kraju spośród około 106 istniejących do 2011 roku ośrodków przestanie istnieć połowa, a nie 35 proc., jak podaje się powszechnie – mówi Anna Wójcik, koordynator Ogólnopolskiej Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych.
W najlepszej sytuacji są obecnie województwa mazowieckie i śląskie. Z jedenastu istniejących w każdym z tych regionów ośrodków zlikwidowane będą po dwa – które nie spełniają wymogów ustawy. Gorzej sytuacja ma wyglądać w pozostałych regionach. W województwie dolnośląskim z dziewięciu ośrodków pozostaną trzy, w warmińsko-mazurskim z ośmiu – jeden, w małopolskim z sześciu – trzy, w łódzkim z siedmiu – prawdopodobnie trzy, w podkarpackim z pięciu – jeden, w wielkopolskim z sześciu – trzy, w zachodniopomorskim z dziewięciu – cztery, w świętokrzyskim z dwóch – jeden, w pomorskim z dziewięciu – dwa. – To jednak szacunkowe dane pochodzące z początku stycznia; mogą ulegać zmianie – zastrzega Anna Wójcik.
Ośrodki likwidowane są nie tylko wówczas, gdy nie spełniają wymogów ustawy, ale również z powodu braku pieniędzy. Skupieni w Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych przedstawiciele placówek, zanim ustawa weszła w życie, skierowali list otwarty m.in. do premiera Tuska. Przypominają w nim, że w budżecie państwa nie zaplanowano wystarczających środków na funkcjonowanie ośrodków. Jak piszą, w uzasadnieniu do ustawy przewidziano 5,25 mln zł. Na jedno województwo przypada kwota 325 tys. zł, co nie wystarcza nawet na utrzymanie jednego ośrodka na terenie województwa.
Wstecz...
Piwa nawarzonego za poprzedniej kadencji rządu Donalda Tuska do wypicia jest coraz więcej: po ustawach o refundacji leków, ustawie żłobkowej, ustawie leczniczej skutkującej likwidacją hospicjów – kolejną jest ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. I nie jest winien temu „chaos”, jak rządowi komentatorzy zwykli ostatnio tłumaczyć bałagan dotykający coraz szerszych sfer społecznych. Winne są decyzje konkretnych instytucji, za którymi stoi człowiek. Za przygotowanie wyżej wymienionej ustawy odpowiadało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, którym kierowała Jolanta Fedak.
POŁOWA OŚRODKÓW ZNIKNIE
Z dniem 1 stycznia 2012 ośrodki adopcyjne przekazano z powiatów pod pieczę urzędów marszałkowskich. Nowa ustawa założyła likwidację publicznych ośrodków adopcyjnych, które przeprowadziły mniej niż 10 adopcji rocznie, i niepublicznych, gdzie graniczną liczbą jest 20 adopcji rocznie. O ile pierwszym ośrodkom nietrudno o taki wskaźnik, o tyle dla drugich dwukrotnie wyższe wymagania mogą być już barierą stanowiącą o ich istnieniu. Niepubliczne ośrodki otrzymują mniej funduszy na funkcjonowanie niż publiczne, zatrudniają mniej pracowników, a czasem stają przed nimi wyższe wymagania. Jak choćby to, że w celu rozpoznania sytuacji kandydatów na rodziców adopcyjnych odwiedzają takie rodziny w domach. Jeśli przy tym ośrodek znajdzie się w regionie, gdzie zapotrzebowanie adopcyjne jest mniejsze niż w dużych aglomeracjach, może być trudno przekroczyć granicę 20 adopcji rocznie.
W takiej sytuacji znalazł się Diecezjalny Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Gorzowie Wielkopolskim w woj. lubuskim, prowadzony przez Caritas diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. – W 2010 roku przejęliśmy ośrodek od Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Przechodził reorganizację, dlatego nie osiągnęliśmy wymaganej ustawą liczby adopcji. Ale wcześniej, w ciągu 15 lat działalności, ośrodek przeprowadził 135 adopcji – mówi ks. Andrzej Kołodziejczyk, dyrektor placówki.
Ośrodki adopcyjne w województwie lubuskim znalazły się jednak w wyjątkowej sytuacji. Decyzją wojewody 18 stycznia wszystkie cztery placówki będą nadal funkcjonowały.
– W skali kraju spośród około 106 istniejących do 2011 roku ośrodków przestanie istnieć połowa, a nie 35 proc., jak podaje się powszechnie – mówi Anna Wójcik, koordynator Ogólnopolskiej Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych.
W najlepszej sytuacji są obecnie województwa mazowieckie i śląskie. Z jedenastu istniejących w każdym z tych regionów ośrodków zlikwidowane będą po dwa – które nie spełniają wymogów ustawy. Gorzej sytuacja ma wyglądać w pozostałych regionach. W województwie dolnośląskim z dziewięciu ośrodków pozostaną trzy, w warmińsko-mazurskim z ośmiu – jeden, w małopolskim z sześciu – trzy, w łódzkim z siedmiu – prawdopodobnie trzy, w podkarpackim z pięciu – jeden, w wielkopolskim z sześciu – trzy, w zachodniopomorskim z dziewięciu – cztery, w świętokrzyskim z dwóch – jeden, w pomorskim z dziewięciu – dwa. – To jednak szacunkowe dane pochodzące z początku stycznia; mogą ulegać zmianie – zastrzega Anna Wójcik.
Wystarczy, by pijana matka
sporadycznie odwiedziła dziecko
w placówce, a sąd
nie pozbawi jej opieki rodzicielskiej.
Po kilku latach dziecko
nie ma już szansy na adopcję
Ośrodki likwidowane są nie tylko wówczas, gdy nie spełniają wymogów ustawy, ale również z powodu braku pieniędzy. Skupieni w Koalicji Ośrodków Adopcyjno-Opiekuńczych przedstawiciele placówek, zanim ustawa weszła w życie, skierowali list otwarty m.in. do premiera Tuska. Przypominają w nim, że w budżecie państwa nie zaplanowano wystarczających środków na funkcjonowanie ośrodków. Jak piszą, w uzasadnieniu do ustawy przewidziano 5,25 mln zł. Na jedno województwo przypada kwota 325 tys. zł, co nie wystarcza nawet na utrzymanie jednego ośrodka na terenie województwa.
Wstecz...
czwartek, 23 lutego 2012
- NIEBEZPIECZNA GRA - ks. H. Zieliński
- DLA KOGO DYSPENSA? - I. Świerdzewska
- PRZED NAMI DROGA - wywiad R. Molendy z ks. prał. dr. Piotrem Prietem z Opus Dei
- MILCZĄCY JEZUS CZYLI GORZKIE ŻALE - M. Buczkowski
- NARRACJE PASYJNE EWANGELII (1): MODLITWA W OGRÓJCU I POJMANIE JEZUSA - ks. P. Klimek
- NIE DO UNIESIENIA - M. Florek-Mostowska
- PEWNIE NIE WIESZ - V. Grzybowska
- EWANGELIZOWANIE WARSZAWY - wywiad R. Molendy z ks. prał. Henrykiem Małeckim
- NOWI KARDYNAŁOWIE - W. Świątkiewicz
- W DZIECIACH NADZIEJA - J. Karnowski
- TERAZ EMERYTURY - K. Ziemiec
- SUMA WSZYSTKICH SKANDALI - S. Meetschen
- CZAS POSTU - o. D. Kowalczyk SJ
KOMENTARZE
Niebezpieczna gra
Zabawa z mediami przypomina czasem zabawę odbezpieczonym granatem. Z tą różnicą, że w zabawie z mediami ryzyko śmierci – głównie cywilnej – jest chyba większe - pisze o sprawie Madzi z Sosnowca ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
W dzieciach nadzieja
Zmuszanie Polaków do pracy do późnej starości będzie miało ten namacalny skutek, że pozbawi młodych rodziców bezcennej pomocy dziadków – skuteczne sposoby wyjścia ze społecznej zapaści pokazuje Jacek Karnowski.
Więcej...
Teraz emerytury
Zdecydowana większość 40-latków przytakuje pewnie wicepremierowi Pawlakowi, który odważnie i szczerze przyznał, że „nie za bardzo wierzy w państwowe emerytury” – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Czas postu
Post nie jest negacją życia, negacją ciała. Post nakierowany jest na życie cielesne i nadprzyrodzone – o właściwym podejściu do postu pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Suma wszystkich skandali
Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Więcej...









