Pod płaszczem św. Wincentego
Wartości, jakie obecnie ceni się w biznesie najbardziej, św. Wincenty Pallotti lansował już ponad 150 lat temu. Rodzina Pallotyńska rozpoczyna wielki jubileusz półwiecza kanonizacji swojego założyciela. Jego myśli, na nowo odczytane przez Kościół, mogą pomóc zrozumieć, czym naprawdę jest chrześcijaństwo.
Dobrze znany mieszkańcom Warszawy kościół Pallotynów
przy ul. Skaryszewskiej (fot. Irena Świerdzewska/Idziemy)
przy ul. Skaryszewskiej (fot. Irena Świerdzewska/Idziemy)
Święty Wincenty Pallotti żył przed Soborem Watykańskim I. Tym bardziej zadziwia, że już wtedy wyraźnie dostrzegał konieczność współpracy pomiędzy różnymi grupami, czyli stanami w Kościele. Celem tej współpracy miało być ożywianie wiary i rozpalanie miłości. W uszach współczesnego człowieka stwierdzenie to może się wydawać trywialne. Święty Wincenty jednak miał na myśli konkretną rzeczywistość. Widział potrzebę rozbudzania nie tylko wiernych, ale także duchowieństwa. Był to przecież czas po rewolucji francuskiej i epoce napoleońskiej, nadciągała Wiosna Ludów. Niełatwy czas dla Kościoła. Także wewnątrz Kościół nie był on dynamiczny. Duchowni nie budzili zaufania. To wszystko nie wpływało korzystnie na życie religijne ludzi.
TYLKO WSPÓŁPRACA
– W tej sytuacji Wincenty Pallotti przekonywał, że w Kościele uda się ożywić wiarę dzięki wzajemnej współpracy wiernych, którzy czują się odpowiedzialni za Kościół – mówi ks. Józef Lasak SAC, przełożony prowincjalny pallotyńskiej Prowincji Chrystusa Króla. Święty Wincenty doskonale zdawał sobie sprawę z wartości współpracy, po części dlatego, że pochodził z wielodzietnej rodziny. Był trzecim z dziesięciorga dzieci Piotra Pawła Pallottiego i Marii Magdaleny De Rossi, rodziców pobożnych i zamożnych, o których po latach mówił, że byli święci. Wpływ na myślenie Wincentego miała jednak nie tylko rodzina. Ten gorliwy kapłan żył w niezwykle bliskiej relacji z Bogiem. Był mistykiem.
– Wzór współpracy widział w tajemnicy Boga w Trójcy Świętej. Rolę Jezusa postrzegał jako współpracę z Ojcem w dziele stworzenia i zbawienia. Podkreślał, że właśnie we współpracy ze sobą ludzie mogą w pełni przeżywać swoje człowieczeństwo – wyjaśnia ks. Marek Chmielniak SAC.
Początkowo nawet Pallotti miał nadzieję, że do współpracy w Kościele dojdzie samoistnie. Wystarczy uświadomić ludziom, że jest potrzebna. Tak powstało Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego, czyli organizacja zrzeszająca świeckich i duchownych. Pallotti nie miał w planach zakładania nowego zakonu. Potem doszedł jednak do wniosku, że warto stworzyć strukturę ożywiającą ZAK od wewnątrz. Tak powstało Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego, SAC, wspólnota księży i braci, która według słów założyciela miała być „Ciałem Centralnym” ZAK.
Przez wiele lat jednak, mimo zwiększania się liczby pallotynów na świecie, charyzmat ich założyciela nie był szeroko znany. Silnym impulsem dla rozwoju stowarzyszenia była beatyfikacja 2 stycznia 1950, a następnie kanonizacja Wincentego Pallottiego niemal dokładnie 13 lat później, 20 stycznia 1963. Potem Sobór Watykański II otworzył pole dla szerokiej działalności świeckich w Kościele. To dawało szansę na pełniejszą realizację myśli św. Wincentego. W rzeczywistości jednak sytuacja w Kościele, a może i mentalność wielu wiernych wciąż nie była gotowa, by stworzyć miejsce współpracy. Pallotyni jednak, mimo niechęci z różnych stron, starali się tworzyć enklawy, w których kwitła współpraca ludzi Kościoła.
W POLSCE I NA ŚWIECIE
Pionierem polskich pallotynów był ks. Alojzy Majewski. Wstąpił do zgromadzenia w 1901 roku w prowincji niemieckiej. Kilka lat pracował na misjach w Kamerunie. Potem przybył na teren rozdartej zaborami Polski. Po wielu staraniach otrzymał od św. Józefa Bilczewskiego, wówczas metropolity lwowskiego, zgodę na osiedlenie się. Otrzymał dom w filii parafii Kochawina, we wsi Jajkowce, około 90 km od Lwowa. W grudniu 1907 roku do pallotynów zgłosił się pierwszy kandydat. Wkrótce pojawili się kolejni i tak na ziemiach polskich dzieło św. Wincentego Pallottiego zaczęło się rozrastać. W roku 1947 stowarzyszenie liczyło 75 księży, 62 braci, 14 kleryków. Choć reżim komunistyczny utrudniał ich pracę, z odwagą szerzyli kult Miłosierdzia Bożego oraz orędzie fatimskie. W latach 80. każdego roku do zgromadzenia zgłaszało się kilkudziesięciu kandydatów. W roku 1993 w Polsce z macierzystej Prowincji Chrystusa Króla utworzono nową – Zwiastowania Pańskiego. Obecnie liczą one razem ponad 600 członków: księży, braci, kleryków i nowicjuszy. To czwarta część wszystkich pallotynów rozsianych po całym świecie. Dzisiaj przed pallotynami stoi trudne zadanie. Wiele osób narzeka, że w Kościele brakuje zaangażowania świeckich. W niektórych krajach zachodnich, gdzie jest mniej powołań, świeccy muszą zastępować księży i nawet sami chcą sprawować nabożeństwa. I jedni, i drudzy zapominają, że najlepszym sposobem na sukces jest współpraca. Pallotyni próbują łączyć działanie różnych grup w Kościele, ewangelizując nie tylko poprzez działalność duszpasterską sensu stricte. Poza nią prowadzą m.in. domowe Hospicjum Dziecięce „Promyczek” w Otwocku, hospicjum dla dzieci i dorosłych w Gdańsku, dwa ogromne wydawnictwa: Pallotinum w Poznaniu i Apostolicum w Ząbkach, biura pielgrzymkowe w Warszawie i Częstochowie, rozpowszechniają orędzie o Bożym Miłosierdziu. Robią to nie tylko podczas tzw. misji ludowych, ale także w nowoczesny sposób, wydając pismo „Apostoł Miłosierdzia”. Prowadzą duszpasterstwa trzeźwości i duchową adopcję. Przyciągają młodzież.
– Pallotyńska parafia była dla nas czymś znacznie więcej niż pałac młodzieży. Znajdowaliśmy tam nie tylko inspirację do rozwoju intelektualnego, ale również oddanych przyjaciół – wspomina Karolina Pawlikowska swoje dorastanie u boku księży pallotynów w Ostrołęce. W latach 80. i 90. pallotyński Ruch Światło-Życie należał do najliczniejszych ruchów oazowych w Polsce. Obecnie, kiedy młodzież mniej się garnie do Kościoła, pallotyni – zgodnie ze wskazaniem Jana Pawła II – sami wychodzą do młodych ludzi. W Warszawie prowadzą dom studencki Pallotti Hostel, który otoczony jest opieką duszpasterską.
Wstecz...
poniedziałek, 21 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



