Nie do uniesienia?
Macierzyństwo to największy dar dla kobiety – podkreślał bł. Jan Paweł II. Dar ten wzbogaca kobietę, ale jednocześnie wiele od niej wymaga. Dlaczego kobiety nie zawsze potrafią go unieść?
Coraz więcej matek pozostawia swoje nowonarodzone dzieci w szpitalu. Anonimowo. Polskie prawo na to pozwala. Obecnie co roku w takiej sytuacji znajduje się ponad 800 noworodków. Sześcioro maluchów rocznie trafia do okien życia. W Warszawie działają takie okna między innymi: u sióstr loretanek przy ul. Kłopotowskiego na Pradze oraz przy ul. Hożej w Śródmieściu. Najwięcej porzuceń ma miejsce w województwach śląskim i mazowieckim.
Powszechnie się uważa, że kobiety najczęściej podejmują takie decyzje z powodu złych warunków materialnych, braku pracy i braku wsparcia od ojca dziecka. Coraz więcej jest też matek małoletnich, które w obliczu ciąży są bezradne, bo nie znajdują zrozumienia u rodziców i w najbliższym otoczeniu. Do warszawskich szpitali przyjeżdżają młode, niezamężne matki, by urodzić dziecko poza miejscem zamieszkania i w tajemnicy pozostawić je szpitalu.
– Najczęstszą przyczyną porzucania dzieci jest bieda lub samotność – potwierdza jeden z pracowników ośrodka adopcyjnego w Warszawie. Po wprowadzeniu becikowego Biuro Polityki Społecznej zaczęło otrzymywać od ośrodków adopcyjnych informacje o wyłudzeniu tego świadczenia. Coraz więcej matek oddawało dzieci do adopcji zaraz po trzymiesięcznym okresie, który upoważniał je do odebrania tysiąca złotych za urodzenie dziecka.
Porzucane są także noworodki chore, z wadami wrodzonymi. Na taki krok decydują się czasami nawet dobrze sytuowani, wykształceni rodzice. Niepełnosprawne dzieci wydają się dla nich ciężarem nie do uniesienia, czasem przeszkodą w dążeniu do samorealizacji czy osobistych sukcesów.
Zatrważające statystyki mogą sugerować, że zjawisko to jest znakiem naszych czasów. Porzucanie niechcianych dzieci jest jednak znane od zarania dziejów.
Angielski historyk Lionel Rose w oparciu o statystyki, materiały sądowe i sprawozdania lekarzy z dawnych czasów analizował zjawisko dzieciobójstwa w Wielkiej Brytanii w latach od 1800 r. do wybuchu II wojny światowej. W 1758 r. jeden z filantropów doliczył się na ulicach Londynu 2270 podrzutków poniżej jednego roku życia. Podobnie było w dziewiętnastowiecznej Francji, wiktoriańskiej Anglii, carskiej Rosji, a także w międzywojennej Polsce.
Pierwsza oznaka odrzucenia dziecka dawała się zauważyć, kiedy matka odmawiała mu podania piersi. Wtedy rozwiązanie było tylko jedno: oddać dziecko do mamki, czyli kobiety, która je wykarmi razem ze swoim własnym dzieckiem. W XVIII w. powierzanie noworodków płatnym mamkom w zamożnych warstwach społecznych było powszechne. Przyjemność kobiet i ich światowe życie były ważniejsze od dzieci.
Na wsiach śmiertelność noworodków i małych dzieci była bardzo wysoka. Matki musiały sobie jakoś z tym radzić. Broniąc się przed obdarzaniem uczuciem dziecka, którego szanse na przeżycie były niewielkie, wykształcały w sobie mechanizm samoobrony – oziębłość emocjonalną wobec noworodka. W konsekwencji, jeśli rodziło się dziecko ułomne lub matka nie czuła się na siłach, aby je wychowywać, nie miała większych skrupułów, by się go pozbyć.
Historia macierzyństwa pozwala wątpić w powszechny pogląd, który głosi, że instynkt macierzyński jest wrodzony. Ksiądz Romuald Jaworski, przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich uważa, że zamiast mówić o instynkcie macierzyńskim, lepiej używać zwrotu „predyspozycja do macierzyństwa”. I ta jest rzeczą naturalną.
CYWILIZACJA ŚMIERCI
Istnieją jednak uwarunkowania społeczne i kulturowe, które kształtują model macierzyństwa. W wielu krajach Afryki nikogo nie dziwi, że matka zajmuje się dzieckiem do drugiego roku życia. Potem przez jakiś czas zajmuje się nim starsze rodzeństwo, a wkrótce maluch sam pomaga w gospodarstwie.
Wstecz...
Powszechnie się uważa, że kobiety najczęściej podejmują takie decyzje z powodu złych warunków materialnych, braku pracy i braku wsparcia od ojca dziecka. Coraz więcej jest też matek małoletnich, które w obliczu ciąży są bezradne, bo nie znajdują zrozumienia u rodziców i w najbliższym otoczeniu. Do warszawskich szpitali przyjeżdżają młode, niezamężne matki, by urodzić dziecko poza miejscem zamieszkania i w tajemnicy pozostawić je szpitalu.
– Najczęstszą przyczyną porzucania dzieci jest bieda lub samotność – potwierdza jeden z pracowników ośrodka adopcyjnego w Warszawie. Po wprowadzeniu becikowego Biuro Polityki Społecznej zaczęło otrzymywać od ośrodków adopcyjnych informacje o wyłudzeniu tego świadczenia. Coraz więcej matek oddawało dzieci do adopcji zaraz po trzymiesięcznym okresie, który upoważniał je do odebrania tysiąca złotych za urodzenie dziecka.
Porzucane są także noworodki chore, z wadami wrodzonymi. Na taki krok decydują się czasami nawet dobrze sytuowani, wykształceni rodzice. Niepełnosprawne dzieci wydają się dla nich ciężarem nie do uniesienia, czasem przeszkodą w dążeniu do samorealizacji czy osobistych sukcesów.
Zatrważające statystyki mogą sugerować, że zjawisko to jest znakiem naszych czasów. Porzucanie niechcianych dzieci jest jednak znane od zarania dziejów.
Angielski historyk Lionel Rose w oparciu o statystyki, materiały sądowe i sprawozdania lekarzy z dawnych czasów analizował zjawisko dzieciobójstwa w Wielkiej Brytanii w latach od 1800 r. do wybuchu II wojny światowej. W 1758 r. jeden z filantropów doliczył się na ulicach Londynu 2270 podrzutków poniżej jednego roku życia. Podobnie było w dziewiętnastowiecznej Francji, wiktoriańskiej Anglii, carskiej Rosji, a także w międzywojennej Polsce.
Pierwsza oznaka odrzucenia dziecka dawała się zauważyć, kiedy matka odmawiała mu podania piersi. Wtedy rozwiązanie było tylko jedno: oddać dziecko do mamki, czyli kobiety, która je wykarmi razem ze swoim własnym dzieckiem. W XVIII w. powierzanie noworodków płatnym mamkom w zamożnych warstwach społecznych było powszechne. Przyjemność kobiet i ich światowe życie były ważniejsze od dzieci.
Na wsiach śmiertelność noworodków i małych dzieci była bardzo wysoka. Matki musiały sobie jakoś z tym radzić. Broniąc się przed obdarzaniem uczuciem dziecka, którego szanse na przeżycie były niewielkie, wykształcały w sobie mechanizm samoobrony – oziębłość emocjonalną wobec noworodka. W konsekwencji, jeśli rodziło się dziecko ułomne lub matka nie czuła się na siłach, aby je wychowywać, nie miała większych skrupułów, by się go pozbyć.
Historia macierzyństwa pozwala wątpić w powszechny pogląd, który głosi, że instynkt macierzyński jest wrodzony. Ksiądz Romuald Jaworski, przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich uważa, że zamiast mówić o instynkcie macierzyńskim, lepiej używać zwrotu „predyspozycja do macierzyństwa”. I ta jest rzeczą naturalną.
CYWILIZACJA ŚMIERCI
Istnieją jednak uwarunkowania społeczne i kulturowe, które kształtują model macierzyństwa. W wielu krajach Afryki nikogo nie dziwi, że matka zajmuje się dzieckiem do drugiego roku życia. Potem przez jakiś czas zajmuje się nim starsze rodzeństwo, a wkrótce maluch sam pomaga w gospodarstwie.
Wstecz...
poniedziałek, 21 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



