x

Na śmierć i życie

Śmierć to dla dzieci żadne tabu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zadać mamie czy tacie na ten temat kilka ważnych pytań; inna rzecz, jak sobie z odpowiedzią poradzą dorośli.
Co ciekawe, nie tyle istotne jest zagadnienie: „Czy umieranie boli?” ani „Co się ze mną wtedy stanie?”, ani tym bardziej: „Czy coś po śmierci jest?” – ile: „Jak ja tam będę bez ciebie?”. Otóż to: w dziecku nic nie budzi takiego niepokoju jak myśl o życiu wiecznym w odcięciu od źródła miłości – przynajmniej tego najbardziej znanego.


Śmierć nie jest również tabu dla matki. Mam głębokie przeświadczenie, że kobieta, która urodziła, wie o umieraniu więcej niż ktokolwiek inny. Nie potrafię bowiem wymienić doświadczenia, które mogłoby być bardziej podobne do umierania niż poród. Skoro życie raz się poczęło, nie ma innego wyjścia, jak je urodzić. Jest to coś, przed czym nie da się uciec, zamienić na role. I przechodzi się przez to zupełnie samemu, mimo nawet najliczniejszych specjalistów wokół i męża trzymającego z oddaniem za rękę. Nie da się tego zawczasu przećwiczyć i nigdy nie wiadomo, jak przebiegnie. Dlatego nieodłączne są lęk i niepewność: jak to będzie?

Dojmujące jest doświadczenie czasu, długiego, bo przeżytego i odczutego chwila po chwili, w bólu i znoju, który trzeba podjąć i przenieść, aż się wypełni, do końca. To, co jest wyczekiwane jako koniec – kiedy w jednym momencie, jak nożem uciął, kończy się lęk, ból i znój – okazuje się w istocie początkiem. A towarzyszące temu uczucie ulgi, wyzwolenia i spełnienia jest jak stanięcie po drugiej stronie życia, które właśnie się zaczęło. „Wszystkie okropności tak samo się kończyły; coraz gorzej i gorzej, przechodzenie przez coś w rodzaju wąskiego gardła aż naraz, w chwili, gdy wydawało ci się, że zostaniesz zmiażdżony, znalazłeś się poza tym wszystkim i nagle znów jest dobrze – pisał o umieraniu C.S. Lewis, niedościgniony jeśli chodzi o przedstawianie spraw ostatecznych. – Umierasz, umierasz, a potem nagle jesteś poza śmiercią. Jakże mogłem w to kiedykolwiek wątpić?”

Myślę, że tak naprawdę chodzi tylko o to, aby, gdy nastąpi od koniec, będący zarazem początkiem, wobec stęsknionych ojcowskich objęć nie okazać się „płodem poronionym”.


Lidia Molak
Idziemy nr 44 (321), 30 października 2011 r.
Wstecz...
poniedziałek, 24 listopada 2014

KOMENTARZE

Franciszek zabrał głos

Zwolennicy porzucenia przez Kościół nauki Chrystusa na rzecz przypodobania się modnym ideologiom przeżyli niemały szok
Więcej...

Psucie dzieci od żłobka

Rodzice muszą wiedzieć, jakie treści wkłada się do bezbronnych, dziecięcych umysłów
Więcej...

Coś drgnęło

Zwycięstwo PiS ma dla tej partii olbrzymie znaczenie psychologiczne
Więcej...

Zmierzch "demokracji bezproblemowej"

Polacy przypomnieli władzy, że nie można nas traktować jako masy beztroskich konsumentów
Więcej...

Zaufania brak

Jak wyborcy mają zaufać politykom?
Więcej...

Fałszywa potęga

Ezoteryzm oferuje ulgę w problemach, ale złudną i krótkotrwałą
Więcej...

CO? Gdzie? Kiedy?

Facebook

Modlitwa w drodze

PORADY

Post czy symbol?

Obecny post eucharystyczny jest symboliczny. Nie oznacza to, że chrześcijanin nie może z pobożności wydłużyć tego czasu
Więcej...

Uwaga na Ebolę

Kilka tygodni temu czytaliśmy w „Idziemy” wywiad z polskim misjonarzem ks. Jackiem Pielakiem, pracującym w Sierra Leone, w samym środku epidemii gorączki krwotocznej Ebola.
Więcej...

Odpowiedzialność materialna pracownika

Sumienne podejście do obowiązków i dbałość o dobro pracodawcy to podstawowy obowiązek pracownika.
Więcej...