Komu dzidziusia?
Każdy mały już od żłobka wie, jak bardzo jest potrzebny starszy brat – śpiewała wiele lat temu Gawęda.
Ta przeurocza piosenka sugestywnie malowała obraz starszego brata – z punktu widzenia młodszego – jako prawdziwego błogosławieństwa, bohatera i opiekuna, który, kiedy trzeba, pocieszy, przytuli, obroni i nie pozwoli nikomu dać małemu prztyczka w nos. Pod wpływem tego przekazu dwie siostrzyczki, którym los poskąpił starszego brata (najgorsza była świadomość, że w tej sprawie już nic, ale to nic nie da się zrobić!) oddawały się wyrafinowanej nostalgii. Posiadanie bowiem siostry – czy to starszej, czy młodszej – w ich ówczesnym przekonaniu to nie było „to”. Czemu zresztą dawały wyraz w licznych wzajemnych kłótniach, zanim samo życie nie zweryfikowało ich poglądów na prawdziwą wartość siostrzanej relacji.
Jeśli chodzi o młodsze rodzeństwo, to – przynajmniej do czasu – zawsze jeszcze „coś się da zrobić” i sytuacja może ulec zmianie. To znaczy jakiś nowy maluch może się w naszym domu pojawić. I jest to na ogół źródło nadziei, ba, entuzjazmu, a nie poczucia zagrożenia utratą dotychczasowej pozycji w rodzinie. Przynajmniej chyba tam, gdzie dzieci jest więcej niż dwójka. Mimo że niewątpliwie nawet dla dzieci powiększenie się rodziny wiąże się z wyrzeczeniem i trudem, a bywa, niestety, że i upokorzeniem. Pierworodny Witek, który jako niespełna dwulatek nad kołyską swojego pierwszego młodszego brata mamrotał zrezygnowany z nieukrywaną goryczą: „Bituś był sobie sam, ale ulodził mu się Jelemiś blacisek, a to felel, bestnął selel” – przyjście na świat Ludwiki, Grzesia, nie mówiąc już o Antonim witał zgoła inaczej. Tak jakby wchodził na kolejne stopnie braterskiego wtajemniczenia. Witkowe zaś młodsze rodzeństwo już w ogóle podobnych jak on dylematów nie przeżywało. Oto bowiem prawdziwie dobra nowina: będzie dzidziuś! Dawnośmy dzidziusia nie mieli!
Poczta pantoflowa działa sprawnie, więc wkrótce w rodzinie, gdzie dzieci również jest pod dostatkiem, już wiedzą, co się święci. Marysia, Gabrysia, Maciek i Franek, dowiedziawszy się od rodziców, że u wujostwa spodziewają się dziecka, przyjmują wiadomość z hałaśliwym aplauzem. Dopiero po chwili przychodzi gorzka refleksja, może nawet i pretensja: „Mamo, a dlaczego nie u nas?!”.
Czyż sposób, w jaki mali przyjmują małych, nie powinien dorosłych zawstydzać? „Jeśli nie staniecie się jak dzieci…”
Lidia Molak
Idziemy nr 3 (332), 15 stycznia 2012 r.
Wstecz...
Jeśli chodzi o młodsze rodzeństwo, to – przynajmniej do czasu – zawsze jeszcze „coś się da zrobić” i sytuacja może ulec zmianie. To znaczy jakiś nowy maluch może się w naszym domu pojawić. I jest to na ogół źródło nadziei, ba, entuzjazmu, a nie poczucia zagrożenia utratą dotychczasowej pozycji w rodzinie. Przynajmniej chyba tam, gdzie dzieci jest więcej niż dwójka. Mimo że niewątpliwie nawet dla dzieci powiększenie się rodziny wiąże się z wyrzeczeniem i trudem, a bywa, niestety, że i upokorzeniem. Pierworodny Witek, który jako niespełna dwulatek nad kołyską swojego pierwszego młodszego brata mamrotał zrezygnowany z nieukrywaną goryczą: „Bituś był sobie sam, ale ulodził mu się Jelemiś blacisek, a to felel, bestnął selel” – przyjście na świat Ludwiki, Grzesia, nie mówiąc już o Antonim witał zgoła inaczej. Tak jakby wchodził na kolejne stopnie braterskiego wtajemniczenia. Witkowe zaś młodsze rodzeństwo już w ogóle podobnych jak on dylematów nie przeżywało. Oto bowiem prawdziwie dobra nowina: będzie dzidziuś! Dawnośmy dzidziusia nie mieli!
Poczta pantoflowa działa sprawnie, więc wkrótce w rodzinie, gdzie dzieci również jest pod dostatkiem, już wiedzą, co się święci. Marysia, Gabrysia, Maciek i Franek, dowiedziawszy się od rodziców, że u wujostwa spodziewają się dziecka, przyjmują wiadomość z hałaśliwym aplauzem. Dopiero po chwili przychodzi gorzka refleksja, może nawet i pretensja: „Mamo, a dlaczego nie u nas?!”.
Czyż sposób, w jaki mali przyjmują małych, nie powinien dorosłych zawstydzać? „Jeśli nie staniecie się jak dzieci…”
Lidia Molak
Idziemy nr 3 (332), 15 stycznia 2012 r.
Wstecz...
poniedziałek, 21 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



