Kim jest Donald Tusk?
Dotychczas każdy kandydat na marszałka sejmu miał za sobą jakąś ważną biografię. Pani Kopacz jej nie ma. Jej jedynym atutem jest zaufanie do niej Donalda Tuska – mówi prof. Ryszard Bugaj, były doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. ekonomicznych, w rozmowie z Radkiem Molendą.
Rok 2011 przyniósł ponad 4 proc. wzrostu PKB, ale i wzrost liczby tych, którzy cały ten rok spędzili na bezrobociu. To był dobry czy zły czas dla polskiej gospodarki?
Było średnio; 4 proc. to nieźle, jednak nasze długookresowe, rozsądne ambicje – jeśli mamy zbliżać się do standardów europejskich – winny sięgać przynajmniej 5 proc. Problem nie tylko w dużej grupie ludzi długookresowo bezrobotnych, ale i w tym, że ich socjalne zabezpieczenie jest bardzo marne – do zasiłku wciąż ma prawo poniżej 20 proc. zarejestrowanych. To jest nie do przyjęcia, zwłaszcza wobec zapisów reformy emerytalnej.
Pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego podpisało się już 700 tys. osób. Jak tłumaczyć ludziom konieczność dłuższej pracy?
Wydłużanie w długim okresie wieku emerytalnego byłoby celowe, gdyby było dobrze skoordynowane z bilansem na rynku pracy i nie prowadziło do dalszego wzrostu bezrobocia. Pamiętajmy, że mamy słabe finanse publiczne i żyjemy coraz dłużej, więc trzeba to zrobić, choćby po to, by nie podnosić składki emerytalnej.
Stale wzrasta liczba bezrobotnych z wyższym wykształceniem, w grudniu było ich 225,8 tys., czyli co dziewiąty bezrobotny jest po studiach (11,5 proc.). Nie przeraża to Pana?
Przeraża. To przecież także ich zawiedzione nadzieje, zwłaszcza gdy wykształcenie zdobywają dużym, także finansowym wysiłkiem, a mają z tego coraz mniejsze korzyści. Z drugiej strony tak szerokie wykształcenie na poziomie wyższym jest nie do utrzymania. Nie mam złudzeń, że wystarczającego popytu na ich kwalifikacje nie będzie. Trzeba im pomóc, by nie trafiać po studiach w kompletną próżnię ani nie utrzymywać ich na poziomie śmieciowych propozycji. Tu państwo może bardzo wiele zrobić. Ale czy zrobi?
Na początku lutego 63 proc. Polaków źle oceniało pracę Donalda Tuska i jego rządu. Absolutna władza prowadzi do absolutnej arogancji? Bo jak tłumaczyć brak konsultacji społecznych w ważnych dla narodu sprawach?
Dołączam się do tej obserwacji. Tusk dostał zawrotu głowy od sukcesów, stąd pozwala sobie na rzeczy niesłychanie daleko idące. Spektakularne jest to, co dzieje się wokół układu ACTA czy refundacji leków. Dla mnie wcześniejszym przykładem – bez precedensu – jest jednoosobowe mianowanie przez Tuska marszałka Sejmu. Dotychczas każdy kandydat na to stanowisko miał za sobą jakąś ważną biografię. Pani Kopacz jej nie ma. Jej jedynym atutem jest zaufanie do niej Tuska. To jest bardzo groźne.
Co jeszcze jest groźne?
Choćby ostatnie wypowiedzi premiera w Brukseli, w sprawie wejścia do strefy euro. Rozumiem, że Tusk mówi: „mój rząd by chciał”, ale on nie ma prawa powiedzieć: „Polska to zrobi”! To wymaga zmiany Konstytucji. Dobrze byłoby, gdyby przypomniał sobie, kim jest.
Kim jest Donald Tusk?
Patrzę na jego karierę polityczną z mieszanymi uczuciami. Sympatyczny, ale nie jest bardzo dużą figurą, a podejrzewam, że w to uwierzył.
Uwierzył i przestał słuchać Polaków? Bo poparcie spada.
To idzie z dwóch stron. Z jednej – ludzie czują, że rząd dostał zawrotu głowy, a z drugiej – sytuacja wielu ludzi, choćby wspomnianych bezrobotnych, się pogarsza, jest coraz bardziej dolegliwa. Inaczej jest być bezrobotnym kilka miesięcy, a inaczej – dwa lata.
Niczego nie da się zasłonić kryzysem?
Dla przykładu: reformę emerytur trzeba zrobić, ale rząd to przedstawia tak, jakby to nie miało żadnych ubocznych, negatywnych skutków. Poza tym to projekt dość niesprawiedliwy, ponieważ nie mówi się, że samozatrudnieni płacą bardzo mało, a rolnicy wcale nie płacą składek na ubezpieczenie.
Wspomniana minister pozostawiła swojemu następcy „śmierdzące jajo”. Może ekipa rządząca nie jest w stanie podołać temu, co Tusk zwarł w exposé?
Premier mówił kategorycznie: zrobimy, przeprowadzimy… Po pierwsze, zgody na to nie ma nawet w koalicji. Po drugie, propozycje z exposé idą bardzo daleko i wymagałyby wcześniejszych debat. Co do ministra Arłukowicza – „sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”. Nie mam chęci mu współczuć. Przecież on naruszając wszelkie standardy, za wszelką cenę chciał tym ministrem zostać i teraz tę – bez wątpienia wyhodowaną przez panią Kopacz – żabę musi jeść. Co do reszty szefów resortów, wydaje mi się, bo nie dali się za bardzo wcześniej poznać, że to nie jest wybitna ekipa.
rozmawiał Radek Molenda
Idziemy nr 7 (336), 12 lutego 2012 r.
Wstecz...
Było średnio; 4 proc. to nieźle, jednak nasze długookresowe, rozsądne ambicje – jeśli mamy zbliżać się do standardów europejskich – winny sięgać przynajmniej 5 proc. Problem nie tylko w dużej grupie ludzi długookresowo bezrobotnych, ale i w tym, że ich socjalne zabezpieczenie jest bardzo marne – do zasiłku wciąż ma prawo poniżej 20 proc. zarejestrowanych. To jest nie do przyjęcia, zwłaszcza wobec zapisów reformy emerytalnej.
Pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego podpisało się już 700 tys. osób. Jak tłumaczyć ludziom konieczność dłuższej pracy?
Wydłużanie w długim okresie wieku emerytalnego byłoby celowe, gdyby było dobrze skoordynowane z bilansem na rynku pracy i nie prowadziło do dalszego wzrostu bezrobocia. Pamiętajmy, że mamy słabe finanse publiczne i żyjemy coraz dłużej, więc trzeba to zrobić, choćby po to, by nie podnosić składki emerytalnej.
Stale wzrasta liczba bezrobotnych z wyższym wykształceniem, w grudniu było ich 225,8 tys., czyli co dziewiąty bezrobotny jest po studiach (11,5 proc.). Nie przeraża to Pana?
Przeraża. To przecież także ich zawiedzione nadzieje, zwłaszcza gdy wykształcenie zdobywają dużym, także finansowym wysiłkiem, a mają z tego coraz mniejsze korzyści. Z drugiej strony tak szerokie wykształcenie na poziomie wyższym jest nie do utrzymania. Nie mam złudzeń, że wystarczającego popytu na ich kwalifikacje nie będzie. Trzeba im pomóc, by nie trafiać po studiach w kompletną próżnię ani nie utrzymywać ich na poziomie śmieciowych propozycji. Tu państwo może bardzo wiele zrobić. Ale czy zrobi?
Na początku lutego 63 proc. Polaków źle oceniało pracę Donalda Tuska i jego rządu. Absolutna władza prowadzi do absolutnej arogancji? Bo jak tłumaczyć brak konsultacji społecznych w ważnych dla narodu sprawach?
Dołączam się do tej obserwacji. Tusk dostał zawrotu głowy od sukcesów, stąd pozwala sobie na rzeczy niesłychanie daleko idące. Spektakularne jest to, co dzieje się wokół układu ACTA czy refundacji leków. Dla mnie wcześniejszym przykładem – bez precedensu – jest jednoosobowe mianowanie przez Tuska marszałka Sejmu. Dotychczas każdy kandydat na to stanowisko miał za sobą jakąś ważną biografię. Pani Kopacz jej nie ma. Jej jedynym atutem jest zaufanie do niej Tuska. To jest bardzo groźne.
Co jeszcze jest groźne?
Choćby ostatnie wypowiedzi premiera w Brukseli, w sprawie wejścia do strefy euro. Rozumiem, że Tusk mówi: „mój rząd by chciał”, ale on nie ma prawa powiedzieć: „Polska to zrobi”! To wymaga zmiany Konstytucji. Dobrze byłoby, gdyby przypomniał sobie, kim jest.
Kim jest Donald Tusk?
Patrzę na jego karierę polityczną z mieszanymi uczuciami. Sympatyczny, ale nie jest bardzo dużą figurą, a podejrzewam, że w to uwierzył.
Uwierzył i przestał słuchać Polaków? Bo poparcie spada.
To idzie z dwóch stron. Z jednej – ludzie czują, że rząd dostał zawrotu głowy, a z drugiej – sytuacja wielu ludzi, choćby wspomnianych bezrobotnych, się pogarsza, jest coraz bardziej dolegliwa. Inaczej jest być bezrobotnym kilka miesięcy, a inaczej – dwa lata.
Niczego nie da się zasłonić kryzysem?
Dla przykładu: reformę emerytur trzeba zrobić, ale rząd to przedstawia tak, jakby to nie miało żadnych ubocznych, negatywnych skutków. Poza tym to projekt dość niesprawiedliwy, ponieważ nie mówi się, że samozatrudnieni płacą bardzo mało, a rolnicy wcale nie płacą składek na ubezpieczenie.
Wspomniana minister pozostawiła swojemu następcy „śmierdzące jajo”. Może ekipa rządząca nie jest w stanie podołać temu, co Tusk zwarł w exposé?
Premier mówił kategorycznie: zrobimy, przeprowadzimy… Po pierwsze, zgody na to nie ma nawet w koalicji. Po drugie, propozycje z exposé idą bardzo daleko i wymagałyby wcześniejszych debat. Co do ministra Arłukowicza – „sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”. Nie mam chęci mu współczuć. Przecież on naruszając wszelkie standardy, za wszelką cenę chciał tym ministrem zostać i teraz tę – bez wątpienia wyhodowaną przez panią Kopacz – żabę musi jeść. Co do reszty szefów resortów, wydaje mi się, bo nie dali się za bardzo wcześniej poznać, że to nie jest wybitna ekipa.
rozmawiał Radek Molenda
Idziemy nr 7 (336), 12 lutego 2012 r.
Wstecz...
CZYTAJ PODOBNE
- Tusk: to nie jest antykościelna krucjata
- To jest nasze
- Jest błogosławieństwo dla nienarodzonych
- Benedykt XVI: nieposłuszeństwo nie jest drogą odnowy Kościoła
- Jest potwierdzenie: papież odwiedzi Liban
- Nikt nie jest wykluczony
- "Mówienie o szatanie jest pożyteczne"
- Benedykt XVI: powołaniem kapłana jest przeżywanie tego, co było udziałem Chrystusa
- Wierność jest sexy
- Czym jest niebo?
piątek, 18 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...




