24 kwietnia
poniedziałek
Horacego, Feliksa, Grzegorza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Fotografia przedłuża życie

Ocena: 0
1450

Zofia Rydet przez kilkanaście lat odwiedzała domy w całej Polsce i robiła zdjęcia ich mieszkańcom. Wierzyła, że w ten sposób ocali od zapomnienia świat, który przemija.

Do 10 stycznia w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie można oglądać wystawę zdjęć z cyklu „Zapis socjologiczny”, wykonanych przez Zofię Rydet – jedną z najwybitniejszych postaci polskiej fotografii. Cały cykl liczy ok. 20 tysięcy zdjęć – podobnych do siebie, a jednak innych. Są na nich zarówno ubogie wiejskie chaty, jak i eleganckie mieszkania w blokach, ściany ozdobione wizerunkami Matki Bożej, ręcznie robionymi makatkami, czasem zdjęciami polityków i gwiazd filmowych. A pośrodku mieszkańcy, zawsze w tej samej pozie, patrzący z powagą w obiektyw. „Chciałam zwrócić uwagę na to, jacy ludzie są różni. W tych szczegółach, którymi się otaczają, wyraża się cała ich dusza, ich charakter” – mówiła autorka w wywiadzie nagranym w 1990 r.

Projekt „Zapis socjologiczny” był zwieńczeniem jej kariery: pracę nad nim zaczęła w 1978 r., mając 67 lat. Mimo tak dojrzałego wieku artystka miała siłę, by podróżować po całej Polsce i dokumentować zastaną rzeczywistość. – Miała niezwykłą zdolność zjednywania sobie ludzi, potrafiła słuchać – podkreśla Maria Sokół-Augustyńska, prezes Fundacji im. Zofii Rydet. – Często wchodziła do domów osób starszych, chorych, nieszczęśliwych. Jaką musiała mieć odwagę! Trzeba naprawdę kochać drugiego człowieka, żeby nawiązać z nim kontakt w tak trudnej sytuacji.

„Wchodząc do mieszkania, bacznie rozglądam się i od razu widzę coś pięknego, coś szczególnego, i to chwalę. (...) W każdym człowieku widzę coś interesującego, pięknego, urzeka mnie w nim coś, co warte jest ocalenia” – mówiła autorka fotografii w rozmowie z Krystyną Łyczywek. Choć odwiedzała domy zupełnie obcych ludzi, mieszkańcy wiosek obdarzali ją zaufaniem. – W miastach było jej o wiele trudniej. Żeby wejść do czyjegoś mieszkania, potrzebowała rekomendacji znajomych, ludzie odnosili się niechętnie do zdjęć, musieli się do nich specjalnie przygotowywać – zauważa Maria Sokół-Augustyńska.

W czasie wizyt Zofia Rydet nie tylko fotografowała, lecz także słuchała ludzkich historii. „Te spotkania i rozmowy ogromnie dużo mi dawały. Dzięki nim zmieniłam całą swoją filozofię w stosunku do życia” – mówiła w jednym z wywiadów. Największe wrażenie zrobiła na niej wizyta u starszej samotnej kobiety na Rzeszowszczyźnie. „To była chyba najgorsza chata, jaką widziałam: nie było światła, zamiast podłogi klepisko, deszcz wpadał przez dach. Ale ta kobieta wytłumaczyła mi, że jest szczęśliwa, bo wierzy, że za to życie pełne trudów Pan Bóg wynagrodzi jej po śmierci. Jej filozofia bardzo mi zaimponowała” – opowiadała.

Ten przykład był dla Zofii Rydet szczególnie ważny, bo ona sama obawiała się śmierci. Robienie zdjęć traktowała jako sposób na przedłużenie życia, zatrzymanie tego, co przemija. I rzeczywiście – choć artystka zmarła w 1997 r., jej fotografie wciąż żyją. Opiekę nad zbiorami przejęła jej rodzina: wnuki i prawnuki brata. Mając w pamięci prośbę cioci, by uchronić jej zdjęcia od zniszczenia, założyli Fundację im. Zofii Rydet, której głównym zadaniem jest inwentaryzacja i digitalizacja zbiorów. Efektem tych prac jest internetowe archiwum dostępne pod adresem www.zofiarydet.com.

Jak dziś wyglądają domy uwiecznione przez artystkę? Część z nich udało się zidentyfikować w ramach projektu „Coś, co zostanie”, który Fundacja zorganizowała w lecie 2015 r. Animatorzy odwiedzili pięć miejscowości, w których autorka „Zapisu socjologicznego” wykonała najwięcej zdjęć, i odszukali rodziny fotografowanych osób. – Większość wiosek bardzo się zmieniła, z niektórych domów nie pozostało już nic, część opustoszała i popada w ruinę. Tylko w Chochołowie na Podhalu wnętrza domów wyglądają podobnie jak trzydzieści lat temu – przyznaje Zofia Augustyńska-Martyniak, wiceprezes Fundacji.

Pierwszy kontakt z mieszkańcami nie był łatwy – niektórzy zupełnie nie byli zainteresowani projektem. Jednak gdy odkrywali, że na zdjęciach jest ich babcia, ciocia albo oni sami, reagowali ogromnym entuzjazmem i wzruszeniem. Wspólnie z sąsiadami dyskutowali o zdjęciach i wspominali rodzinne historie. W każdej z wiosek zostały też przeprowadzone warsztaty fotograficzne dla mieszkających tam dzieci i młodzieży. Uczestnicy mieli za zadanie wykonać zdjęcia swoich rodzin, znajomych i sąsiadów w konwencji zbliżonej do „Zapisu socjologicznego”. – Po zakończonych warsztatach wszystkie dzieci pytały nas, czy wrócimy do nich za rok. W małych miejscowościach jest bardzo duża potrzeba organizowania takich działań kulturalnych, szczególnie w wakacje. Jeśli dostaniemy fundusze, chcielibyśmy zorganizować kolejną edycję – mówi z nadzieją Zofia Augustyńska-Martyniak.

 

Zofia Rydet. Zapis, 1978-1990. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, ul. Pańska 3, czynne od wtorku do niedzieli w godz. 12.00-20.00, wstęp wolny

Hanna Dębska
fot. arch. Fundacji im. Zofii Rydet

Idziemy nr 1 (535), 1-3 stycznia 2016 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -