Zwierzęta tak, dzieci nie
Dlaczego tylu osobom kruszy się serce na widok cierpiącego kota, zabijanie zaś niewinnych dzieci zupełnie ich nie wzrusza? - pyta ks. Michał Siwek w polemice do tekstu Magdaleny Środy.
Napis na dole plakatu: "Chroń moje życie" (fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy)
W jednym z niedawnych tekstów prof. Magdaleny Środy znalazłem bliską wielu osobom tezę: zwierzęta mówią do nas nie tylko w Wigilię o północy. Autorka potępia okrucieństwo wobec psów, kotów i koni, którego my ludzie nie umiemy zobaczyć. Daje także osobiste świadectwo pomocy, a nawet ratowania życia niektórym z nich. Oczywiście pani profesor nie byłaby sobą, gdyby nawet przy tak odległym temacie nie skrytykowała jakiegoś księdza i papieskich flag na płocie, ale z generalnym przesłaniem tekstu każdy chrześcijanin powinien się zgodzić. Słowa Boga do pierwszych rodziców: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28) to nic innego jak nakaz dobrego użytkowania świata stworzonego. Panować nad nim – to być za niego odpowiedzialnym, troszczyć się, by służył następnym pokoleniom. Dotyczy to także właściwego traktowania żywych stworzeń. Religia katolicka zresztą, wbrew temu, co niektórzy wypisują, od dawna tego naucza. Sam pamiętam pytanie z rachunku sumienia w książeczce do nabożeństwa: „czy nie dręczyłeś zwierząt?”.
Mógłbym więc przytaknąć autorce i podziękować za napisany tekst, gdyby nie jedno nurtujące mnie pytanie. Jak to możliwe, że Magdalena Środa, która słusznie sprzeciwia się maltretowaniu zwierząt, jest jednocześnie za zabijaniem ludzi? Przecież jest ona jedną ze sztandarowych wojowniczek o „prawo” do aborcji w naszym kraju! Dlaczego kruszy jej serce widok cierpiącego kota, zabijanie zaś niewinnych dzieci zupełnie jej nie wzrusza?
Kinga Dunin, inna bojowniczka o prawa kobiet, napisała kiedyś, że istotą moralności jest empatia, współodczuwanie, zrozumienie cudzego bólu i cierpień oraz podjęcie takich działań, które prowadzą do ich minimalizacji. Trudno przystać na tak subiektywną definicję. Wiemy przecież, że moralność ma bardziej obiektywną podstawę: prawo naturalne, rozpoznawalne przez każdego człowieka, które pokazuje czym jest dobro i jak dążyć ku niemu oraz czym jest zło i jak go unikać. Przyjmijmy jednak definicję pani Dunin za dobrą monetę, tak jak przyjmuje Magdalena Środa. Jeśli więc znakiem moralności jest empatia, zrozumienie cudzego bólu, to są to chyba rzeczy, których prof. Magdalenie Środzie i bliskiemu jej środowisku wobec nienarodzonych dzieci najwyraźniej brakuje! Może gdyby chciały przemyśleć film „Niemy krzyk”, to by wiedziały, że w sprawie zwierząt „podejmują takie działania”, które prowadzą do minimalizacji cierpienia – ale w sprawie dzieci są za „podejmowaniem działań” prowadzących do ich zabijania, poprzedzonego także fizycznym bólem. Może by przy okazji zrozumiały, że narażają na to samo ciężarne kobiety, które podejmują decyzję o aborcji nie widząc nieraz innego wyjścia, a potem przez całe życie żałują. Czy tak wygląda „podejmowanie działań”, które prowadzą do minimalizacji cierpień?
Jestem przeciw okrucieństwu wobec zwierząt i popieram pomoc dla nich. Jednocześnie sprzeciwiam się zrównywaniu ich z ludźmi. Nie ma „praw zwierząt”. Są za to prawa człowieka, w tym to najbardziej podstawowe – prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nie powinno się też używać słowa „adopcja”, kiedy mówimy o – godnym zresztą pochwały – zabieraniu ze schroniska bezdomnego psa czy kota. To pomieszanie pojęć. Pamiętam, jak jeden z księży profesorów w seminarium podkreślał, że zwierzęta mamy dobrze traktować nie ze względu na ich rzekome prawa, lecz ze względu na nasze człowieczeństwo. Innymi słowy: skoro jestem człowiekiem, to zachowuję się, jak na moją ludzką godność przystało!
Publicysta Jan Wróbel wspominał, jak kilkanaście lat temu dyskutował o aborcji ze swymi „postępowymi” przyjaciółmi: „Żal, okrutnie nam żal małych foczek na Grenlandii zabijanych uderzeniem pałki, a nie żal łyżeczkowanego płodu?”. W zamian usłyszał: „Taki młody, a już fanatyk”.
Dziś pewnie postępowcy uznają także takie poglądy za fanatyzm, dla mnie jednak bycie pro-life oznacza sprzeciw wobec jakiegokolwiek okrucieństwa. To przecież bardzo logiczne, bardzo spójne. Walczyć zaś z maltretowaniem zwierząt i popierać zabijanie nienarodzonych? Hmm… jak to określić? To jest dopiero zagadka!
ks. Michał Siwek
Idziemy nr 6 (335), 5 lutego 2012 r.
fot. ks. Henryk Zieliński
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...




