x

Znak powołania

Z odpowiedzią na Boże powołanie bywa problem nie tylko w odniesieniu do kapłaństwa czy zakonu, ale też małżeństwa. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy ludzie wychowani w kulcie źle pojętej wolności coraz częściej unikają podejmowania decyzji wiążących na całe życie.
Coraz trudniej jest dzisiaj spotkać na ulicy siostrę zakonną lub zakonnika w habicie czy księdza w sutannie. No, może poza Dniem Życia Konsekrowanego. A szkoda. Większości bowiem ludzi, nie tylko powołanym do stanu duchownego, takiego świadectwa zwyczajnej obecności w przestrzeni publicznej chyba bardzo potrzeba. Nie tylko przyznania się do swojej tożsamości, ale również odważnej i radosnej obecności w świecie, do którego nas Bóg posyła.

Wbrew antyklerykalizmowi lansowanemu w wielu mediach i przez niektórych polityków, przynajmniej na warszawskich ulicach duchowni mogą liczyć na życzliwe przyjęcie. Często jest to chrześcijańskie pozdrowienie, wcale nie bąknięte półgębkiem, innym razem uśmiech lub skłon głowy ze strony człowieka, z którym wcale się przecież nie znamy. Nie chodzi w tym przecież o konkretnego księdza czy siostrę zakonną, ale o aprobatę dla tego wszystkiego, czego znakiem ma być strój duchowny.

Stosunkowo najrzadziej kłaniają się duchownym ci, po których najbardziej można by się tego spodziewać. Nieznajomemu księdzu, który nie wystawia im ocen, rzadko kłania się młodzież szkolna. Ale ta nie kłania się przecież nikomu, zwłaszcza kiedy stadnie wysypuje się z pobliskiego gimnazjum. I, paradoksalnie, rzadko nieznajomym duchownym kłaniają się staruszki i staruszkowie, którzy w PRL-u przyswoili sobie, że religia to sprawa prywatna, a księża powinni nie wychodzić z zakrystii.

Szczęśliwie najmniej zahamowań w przyznawaniu się do swojej wiary przez „Szczęść Boże” czy „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” mają ludzie młodzi. Tak między dwudziestym a czterdziestym rokiem życia. Samodzielni pod każdym względem, pewni siebie, wyrastający ponad szarą przeciętność. Najczęściej jest to służba zdrowia z sąsiedniego szpitala, studenci z pobliskich akademików, nierzadko również policjanci patrolujący praskie ulice. A co dla mnie szczególnie ważne, życzliwie na widok stroju duchownego u „kolegi po fachu” na konferencjach prasowych, w studiu radiowym czy telewizyjnym reaguje także wielu dziennikarzy.

W świecie dominacji obrazów, w którym za rzeczywiste uznaje się tylko to, co naoczne, zwyczajnie potrzeba widocznych znaków obecności Boga i Kościoła. Jeśli na ulicach naszych miast coraz bardziej normalny staje się widok religijnego Żyda z jarmułką na głowie czy muzułmańskich kobiet szczelnie owijających chustami głowy, to jakąś formą kulturowej i religijnej dezercji byłoby, gdyby zabrakło tam katolickich zakonnic i zakonników w habitach oraz księży w sutannach.

To publiczne świadectwo osób duchownych ważne jest również dla tych, którzy zmagają się ze swoim powołaniem. Nie wierzę bowiem w kryzys powołań. Wolę mówić o kryzysie człowieka. Bo tym, który powołuje, jest Bóg, i nic nie wskazuje, aby się w tym dziele zaniedbał. Powołuje tych, których chce, ilu chce i do czego chce. A odpowiedzieć na powołanie ma człowiek. I z tym bywa problem, nie tylko w odniesieniu do powołań kapłańskich czy zakonnych, ale również w podejmowaniu powołania do małżeństwa. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy ludzie wychowani w kulcie źle pojętej wolności coraz częściej unikają podejmowania decyzji wiążących ich na całe życie. Stąd nie tylko mniej mamy kandydatów w seminariach i zakonach, ale i coraz mniej decydujących się na małżeństwo.

Być może ci, którzy już swoje powołanie podjęli, zbyt rzadko pokazują innym, że są na tej drodze szczęśliwi?


ks. Henryk Zieliński
henryk.zielinski(at)idziemy.com.pl
Idziemy nr 6 (335), 5 lutego 2012 r.
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook