x

Prawo, lewo, Piłsudski

Zawsze odczuwam pewne zażenowanie, kiedy Niemcy przekraczają Odrę, aby u swoich polskich sąsiadów zaprowadzać porządek – pisze niemiecki dziennikarz Stefan Meetschen.
Przed trzema laty w Warszawie miałem okazję spotkać Józefa Piłsudskiego. Jechał w odkrytym aucie z lat 20. ubiegłego wieku i machał do wszystkich ręką, na co ludzie odpowiadali mu również pozdrowieniem. Oczywiście nie był to prawdziwy marszałek Piłsudski, ale śp. Janusz Zakrzeński, aktor, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Tamtego dnia, 11 listopada 2008 roku, w 90. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, na ulicach polskiej stolicy panowała doniosła i zarazem fascynująca atmosfera. Wzdłuż trasy jubileuszowego pochodu wojska polskiego można było zauważyć wielu młodych ludzi z tak zwanego pokolenia Ikei, którzy nawet w dzisiejszych zglobalizowanych czasach pragną okazywać patriotyczne uczucia względem swojej Ojczyzny.

Zdziwiły mnie więc w tych dniach artykuły w polskiej prasie, że tegoroczne Święto Niepodległości wzbudza tyle kontrowersji. Już od kilku tygodni gazety donosiły, że właśnie 11 listopada nastąpi starcie między radykalną młodzieżówką socjalistyczną z Polski, wspomaganą przez skrajnie lewicowe grupy z Niemiec i innych krajów, a polskimi narodowcami – w ustach niektórych: „faszystami” – którzy zorganizowali marsz niepodległości. Jest to dla mnie zaskakujące z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że pamiętam bardzo spokojną i pokojową atmosferę uroczystości z 2008 roku. Po drugie dlatego, że takie wyrażenia jak „starcie lewaków i nacjonalistów” wydają mi się anachroniczne na początku XXI wieku. Po trzecie dlatego, że zawsze odczuwam pewne zażenowanie, kiedy Niemcy przekraczają Odrę, aby u swoich polskich sąsiadów zaprowadzać porządek. Co nie oznacza, że nie lubię porządku w moim własnym ogródku.

Zawsze odczuwam pewne zażenowanie,
kiedy Niemcy przekraczają Odrę,
aby u swoich polskich sąsiadów
zaprowadzać porządek

Kiedy sprawdzałem, co o tym wszystkim pisze niemiecka prasa, nic – muszę szczerze przyznać – nie znalazłem. Z wyjątkiem jednej niemieckiej gazety, której liczba redaktorów przewyższa liczbę czytelników. Stąd też zadaję sobie pytanie, dlaczego temat ten zyskał tak wiele uwagi w polskich mediach. Być może chodzi tu o rozgrzebywanie starych ran między Polską i Niemcami, a może o stare rany między lewicą i prawicą. Prawdopodobnie jakiś ładunek politycznej czy ideologicznej pasji przekazywany jest z pokolenia na pokolenie.

Poczułem się skonfrontowany z tym sposobem myślenia, kiedy przeczytałem dość świeży artykuł na temat ruchu Occupy Wallstreet, napisany przez sławnego lewicowego ideologa Slavoja Žižka. Otóż zachęca on uczestników „ruchu oburzonych”, aby nie szli na żadne kompromisy, bo tylko w ten sposób można… przywrócić marksizm. W tym samym czasie w Niemczech oficjalnie prawicowa partia CDU – chrześcijańska demokracja – oświadczyła, że powinno się wprowadzić minimalne wynagrodzenie dla każdego pracownika. Zawsze wcześniej postulat ten pochodził od socjaldemokratów! Zawsze wcześniej był z mocą odpierany przez CDU – a teraz ludzie mówią, że niemiecka chrześcijańska demokracja stała się plagiatem lewicy. W Polsce natomiast, widząc jak odnoszący sukcesy biznesmen Palikot pragnie być postrzegany jako radykalny polityk lewicowy, zaczynam myśleć, że bycie lewakiem jest w modzie. Podczas gdy faszyzm pojawia się w mediach wtedy, kiedy prawica chce po prostu pozostać po prawej stronie.

Przed trzema laty, po wspomnianej już listopadowej paradzie, zacząłem bardziej interesować się marszałkiem Piłsudskim. Odkryłem nawet, że w sierpniu 1917 roku przebywał on dwa tygodnie w areszcie w twierdzy znajdującej się w małej miejscowości Wesel, w której się wychowałem. Byłem tak zafascynowany tym faktem, że zaproponowałem lokalnym władzom zorganizowanie jakiegoś upamiętnienia tego wydarzenia, wykorzystując je jako platformę dla polsko- -niemieckich kontaktów, jako że w tym rejonie mieszka wielu Polaków. Tak, aby z pobytu Marszałka w więzieniu w Wesel został wyprowadzony jakiś dobry owoc. Niestety, nie spotkało się to z wielkim zainteresowaniem.

Kiedy raz jeszcze spoglądam na biografię Józefa Piłsudskiego, przychodzi mi pomysł, który może mógłby zainteresować tym razem Polaków. Skoro Piłsudski był jednocześnie socjalistą i najwyższej miary patriotą, to czyż nie byłby doskonałym symbolem pojednania prawicy i lewicy? W każdym razie 11 listopada biało-czerwona flaga zawsze powiewa na moim domu.


Stefan Meetschen
Idziemy nr 46 (323), 13 listopada 2011 r.
Wstecz...
piątek, 18 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook