Palikotyzm w natarciu
Wygląda na to, że nadchodzi niezły czas dla „ziomali Nergala”. W Sejmie znajdzie się kilkudziesięciu posłów, którzy będą używali agresywnego języka antykościelnego – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Komu po wyborach będzie żyło się lepiej? Można przypuszczać, że Januszowi Palikotowi, który odniósł sukces bez względu na to, czy wejdzie do rządu, czy też nie. W każdym razie wygląda na to, że jego ugrupowanie będzie miało możliwości rozgrywania różnych spraw w parlamencie. Niektórych cieszy słaby wynik SLD. Rozumiem tę satysfakcję, ale z pewnego punktu widzenia „nowa” lewica reprezentowana teraz przez Ruch Palikota jest dużo gorsza niż „stara” lewica postkomunistyczna. Innymi słowy, z dwojga złego wolę na przykład Józefa Oleksego niż posła z Biłgoraja.
Czym Palikot przekonał do siebie co dziesiątego głosującego Polaka? Kiedy był jeszcze w PO, kierował w Sejmie komisją „Przyjazne państwo”, powołaną do zbadania spraw związanych z ograniczaniem biurokracji. Nic mi nie wiadomo, aby komisji tej udało się cokolwiek pozytywnego zrobić. Biurokracja miała się dobrze, a ma się jeszcze lepiej. Znacznie bardziej skuteczny okazał się Palikot w rozkręcaniu tego, co nazwano „przemysłem pogardy” wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sugerował, że prezydent jest alkoholikiem i publicznie nazwał go chamem. A nie tak dawno stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik, że wybór między Piotrowskim, zabójcą ks. Popiełuszki, a Jarosławem Kaczyńskim, odpowiedzialnym – jego zdaniem – za katastrofę smoleńską, to jest taki sam wybór. Nie słyszałem, aby główne media oburzyły się tą wypowiedzią.
Palikot podjął i uczynił swoimi postulaty, które od lat stawiają środowiska LGBT, czyli lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Z kolei środowiska te stwierdziły, iż Ruch Palikota jest jedyną partią lewicową, która może przyczynić się do zmiany prawa w Polsce na rzecz mniejszości seksualnych, w tym m.in. wprowadzenia tzw. małżeństw homoseksualnych. Jeden z głównych aktywistów gejowskich Robert Biedroń był jedynką na liście Ruchu Palikota w Gdyni. W Krakowie „palikotową” jedynką była Anna Grodzka, przedstawiana jako pierwsza osoba transpłciowa (tzn. ani mężczyzna, ani kobieta) startująca w wyborach. W sumie ktoś policzył, że na listach Ruchu Palikota znalazło się siedmioro działaczy LGBT. Zapewne w przyszłym Sejmie będą próbowali zmodernizować nam Polskę na swoją modłę. Pozostaje ufać, że Donald Tusk i „chłopi” z PSL-u nie zechcą im w tej modernizacji pomoc.
W kampanii wyborczej Janusz Palikot grał mocno hasłami antykościelnymi, w Łodzi na jego liście znalazł się Roman Kotliński, redaktor zajadle antyklerykalnego tygodnika. Jeden z wyborczych spotów Ruchu Palikowa pokazywał usadzonego w luksusowym samochodzie grubego księdza, który przebiera w pliku stuzłotowych banknotów, by biednym dzieciom za umycie szyb dać… obrazek z Matką Bożą. Ha! W internecie można zobaczyć, jak mieszkał i jak mieszka Palikot, który wielkie pieniądze zarobił na wódce. Nie żałuję mu! Niech sobie mieszka, ale trzeba być doprawdy dużym naiwniakiem, by myśleć, że Palikot wraz z całkiem zamożnymi liderami gejowskimi zrobi coś dla biednych. Tymczasem rożne podmioty kościelne prowadzą w Polsce tysiące punktów charytatywnych, organizują pomoc dla ubogich, w tym np. dożywianie w szkołach oraz dofinansowywanie wakacji i nauki dla dzieci i młodzieży. To dzięki Kościołowi zachowało się w Polsce wiele zabytków, które są naszym dobrem wspólnym. „Palikotowcy” deklarują, że będą ograniczać działalność Kościoła i spychać go do zakrystii, ale z ich antykatolickiej zajadłości nikomu chleba ani poczucia sensu nie przybędzie, wręcz przeciwnie.
Wygląda na to, że nadchodzi niezły czas dla „ziomali Nergala”. W Sejmie – mam nadzieję, że nie w rządzie! – znajdzie się kilkudziesięciu posłów, którzy będą używali agresywnego języka antykościelnego, głosząc radykalne hasła obyczajowe. Co w tej sytuacji robić? Znam katolików, mających poglądy konserwatywne, którzy jednak nie wzięli udziału w wyborach, bo – jak twierdzą – nie są zainteresowani polityką. Czas zatem najwyższy, by się nią zainteresowali i zmobilizowali do działania w przestrzeni publicznej.
o. Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk@jezuici.pl
Autor jest wykładowcą teologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie
Idziemy nr 42 (319), 16 października 2011 r.
Wstecz...
Czym Palikot przekonał do siebie co dziesiątego głosującego Polaka? Kiedy był jeszcze w PO, kierował w Sejmie komisją „Przyjazne państwo”, powołaną do zbadania spraw związanych z ograniczaniem biurokracji. Nic mi nie wiadomo, aby komisji tej udało się cokolwiek pozytywnego zrobić. Biurokracja miała się dobrze, a ma się jeszcze lepiej. Znacznie bardziej skuteczny okazał się Palikot w rozkręcaniu tego, co nazwano „przemysłem pogardy” wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sugerował, że prezydent jest alkoholikiem i publicznie nazwał go chamem. A nie tak dawno stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik, że wybór między Piotrowskim, zabójcą ks. Popiełuszki, a Jarosławem Kaczyńskim, odpowiedzialnym – jego zdaniem – za katastrofę smoleńską, to jest taki sam wybór. Nie słyszałem, aby główne media oburzyły się tą wypowiedzią.
Palikot podjął i uczynił swoimi postulaty, które od lat stawiają środowiska LGBT, czyli lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Z kolei środowiska te stwierdziły, iż Ruch Palikota jest jedyną partią lewicową, która może przyczynić się do zmiany prawa w Polsce na rzecz mniejszości seksualnych, w tym m.in. wprowadzenia tzw. małżeństw homoseksualnych. Jeden z głównych aktywistów gejowskich Robert Biedroń był jedynką na liście Ruchu Palikota w Gdyni. W Krakowie „palikotową” jedynką była Anna Grodzka, przedstawiana jako pierwsza osoba transpłciowa (tzn. ani mężczyzna, ani kobieta) startująca w wyborach. W sumie ktoś policzył, że na listach Ruchu Palikota znalazło się siedmioro działaczy LGBT. Zapewne w przyszłym Sejmie będą próbowali zmodernizować nam Polskę na swoją modłę. Pozostaje ufać, że Donald Tusk i „chłopi” z PSL-u nie zechcą im w tej modernizacji pomoc.
W kampanii wyborczej Janusz Palikot grał mocno hasłami antykościelnymi, w Łodzi na jego liście znalazł się Roman Kotliński, redaktor zajadle antyklerykalnego tygodnika. Jeden z wyborczych spotów Ruchu Palikowa pokazywał usadzonego w luksusowym samochodzie grubego księdza, który przebiera w pliku stuzłotowych banknotów, by biednym dzieciom za umycie szyb dać… obrazek z Matką Bożą. Ha! W internecie można zobaczyć, jak mieszkał i jak mieszka Palikot, który wielkie pieniądze zarobił na wódce. Nie żałuję mu! Niech sobie mieszka, ale trzeba być doprawdy dużym naiwniakiem, by myśleć, że Palikot wraz z całkiem zamożnymi liderami gejowskimi zrobi coś dla biednych. Tymczasem rożne podmioty kościelne prowadzą w Polsce tysiące punktów charytatywnych, organizują pomoc dla ubogich, w tym np. dożywianie w szkołach oraz dofinansowywanie wakacji i nauki dla dzieci i młodzieży. To dzięki Kościołowi zachowało się w Polsce wiele zabytków, które są naszym dobrem wspólnym. „Palikotowcy” deklarują, że będą ograniczać działalność Kościoła i spychać go do zakrystii, ale z ich antykatolickiej zajadłości nikomu chleba ani poczucia sensu nie przybędzie, wręcz przeciwnie.
Wygląda na to, że nadchodzi niezły czas dla „ziomali Nergala”. W Sejmie – mam nadzieję, że nie w rządzie! – znajdzie się kilkudziesięciu posłów, którzy będą używali agresywnego języka antykościelnego, głosząc radykalne hasła obyczajowe. Co w tej sytuacji robić? Znam katolików, mających poglądy konserwatywne, którzy jednak nie wzięli udziału w wyborach, bo – jak twierdzą – nie są zainteresowani polityką. Czas zatem najwyższy, by się nią zainteresowali i zmobilizowali do działania w przestrzeni publicznej.
o. Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk@jezuici.pl
Autor jest wykładowcą teologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie
Idziemy nr 42 (319), 16 października 2011 r.
Wstecz...
czwartek, 23 lutego 2012
- NIEBEZPIECZNA GRA - ks. H. Zieliński
- DLA KOGO DYSPENSA? - I. Świerdzewska
- PRZED NAMI DROGA - wywiad R. Molendy z ks. prał. dr. Piotrem Prietem z Opus Dei
- MILCZĄCY JEZUS CZYLI GORZKIE ŻALE - M. Buczkowski
- NARRACJE PASYJNE EWANGELII (1): MODLITWA W OGRÓJCU I POJMANIE JEZUSA - ks. P. Klimek
- NIE DO UNIESIENIA - M. Florek-Mostowska
- PEWNIE NIE WIESZ - V. Grzybowska
- EWANGELIZOWANIE WARSZAWY - wywiad R. Molendy z ks. prał. Henrykiem Małeckim
- NOWI KARDYNAŁOWIE - W. Świątkiewicz
- W DZIECIACH NADZIEJA - J. Karnowski
- TERAZ EMERYTURY - K. Ziemiec
- SUMA WSZYSTKICH SKANDALI - S. Meetschen
- CZAS POSTU - o. D. Kowalczyk SJ
KOMENTARZE
Niebezpieczna gra
Zabawa z mediami przypomina czasem zabawę odbezpieczonym granatem. Z tą różnicą, że w zabawie z mediami ryzyko śmierci – głównie cywilnej – jest chyba większe - pisze o sprawie Madzi z Sosnowca ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
W dzieciach nadzieja
Zmuszanie Polaków do pracy do późnej starości będzie miało ten namacalny skutek, że pozbawi młodych rodziców bezcennej pomocy dziadków – skuteczne sposoby wyjścia ze społecznej zapaści pokazuje Jacek Karnowski.
Więcej...
Teraz emerytury
Zdecydowana większość 40-latków przytakuje pewnie wicepremierowi Pawlakowi, który odważnie i szczerze przyznał, że „nie za bardzo wierzy w państwowe emerytury” – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Czas postu
Post nie jest negacją życia, negacją ciała. Post nakierowany jest na życie cielesne i nadprzyrodzone – o właściwym podejściu do postu pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Suma wszystkich skandali
Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Więcej...









