Moje żale do abp. Michalika
Pierwszy wybrany demokratycznie przewodniczący episkopatu, w innych diecezjach głosi kazania tylko wtedy, gdy go o to poproszą. A szkoda, bo wiele ma do powiedzenia – pisze ks. Henryk Zieliński.
Jubileusz biskupa nie jest zwykle wystarczającym powodem, aby mu poświęcać wstępniak. Tyle innych ważnych spraw dzieje się w Polsce i na świecie. Ale gdy jest to 25-lecie sakry biskupiej abp. Jozefa Michalika, warto się nad tym zatrzymać. Nie dlatego nawet, że Jubilat jest urzędującym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, ale ze względu na to, co ma do powiedzenia, niezależnie od piastowanych urzędów.
Dwudziestopięciolecie sakry abp. Michalika przypomina o wielkim zaufaniu, jakim od początku obdarzał go Jan Paweł II, który osobiście konsekrował go na biskupa 16 października 1986 roku, w ósmą rocznicę swojego wyboru na stolicę Piotrową. Chyba o żadnym z polskich biskupów nie mówił nigdy z taką czułością, jak mówił o „Józiu” na Błoniach Krakowskich podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Polski. To zaufanie bywały czasem powodem zazdrości. Wielu podejrzliwie patrzyło, jak abp Michalik jest obok Wandy Połtawskiej jednym z niewielu, który ma w każdej chwili dostęp do Jana Pawła II. Niedawno Wanda Połtawska wyznała, że wyjątkowość abp. Michalika w relacji do Jana Pawła II polegała na tym, że gdy wielu podczas spotkań zasypywało papieża swoim sprawami, on potrafił słuchać Jana Pawła II i duchowo korzystał z jego bardzo osobistych zwierzeń. O tym zresztą czytelnicy „Idziemy” mogli się wielokrotnie przekonać, czytając wywiady z Księdzem Arcybiskupem.
Nominacja abp. Michalika na metropolitę łacińskiego w Przemyślu w 1993 roku była zaskoczeniem, zwłaszcza dla nas, którzy znaliśmy go od początku posługiwania w Polsce jako odpowiedzialnego z ramienia KEP za duszpasterstwo akademickie. Człowieka o takiej duchowości, pokorze i zatroskaniu o Kościół widzieliśmy jako przyszłego prymasa w Warszawie! Tym bardziej, że tak bardzo nam przypominał Prymasa Tysiąclecia. Dostojeństwo, jasność wypowiedzi, zawierzenie Bogu, szacunek dla człowieka, bezkompromisowość w sprawach zasadniczych i umiejętność słuchania, a do tego sienkiewiczowski wręcz patriotyzm i nawet miejsce urodzenia – w Zambrowie niedaleko Zuzeli. Wszystko kazało w nim widzieć przyszłego metropolitę w Warszawie, do której miłości abp Michalik nigdy nie krył, a kard. Wyszyńskim fascynował się co najmniej od czasów studiów na warszawskiej ATK. Ale kogo Jan Paweł II miał posłać do uporządkowania arcytrudnej sytuacji w Przemyślu, gdzie trwał otwarty konflikt między katolikami i grekokatolikami? Posłał tam abp. Michalika, który problemy rozwiązał, ale w Przemyślu już został… Wszedł w buty św. Jozefa Sebastiana Pelczara.
Pierwszy wybrany demokratycznie przewodniczący episkopatu, w innych diecezjach głosi kazania tylko wtedy, gdy go o to poproszą. A szkoda, bo wiele ma do powiedzenia. To co mówił na pl. Piłsudskiego na zakończenie Mszy Świętej po śmierci Jana Pawła II, a potem w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, to były słowa, na które czekał katolicki naród na jednym z zakrętów swojej historii! Pamiętamy jego postawę, gdy próbowano mu wmówić współpracę z SB. Jako jedyny siadł przed kamerą i powiedział, jak naprawdę było. Arcybiskupowi Michalikowi trudno nie wierzyć. To człowiek, który nie boi się prawdy. Można szczerze z nim rozmawiać nawet o tym, z czego się najczęściej spowiada, gdzie ucieka na chwile skupienia i jak widzi kwestię własnego zbawienia. Jedyny znany mi taki biskup. Niestety, rzadko zabiera publicznie głos. Za rzadko! I właśnie o to wielu z nas ma do niego żal.
ks. Henryk Zielińsk
henryk.zielinski(at)idziemy.com.pl
Idziemy nr 42 (319), 16 października 2011 r.
Wstecz...
Dwudziestopięciolecie sakry abp. Michalika przypomina o wielkim zaufaniu, jakim od początku obdarzał go Jan Paweł II, który osobiście konsekrował go na biskupa 16 października 1986 roku, w ósmą rocznicę swojego wyboru na stolicę Piotrową. Chyba o żadnym z polskich biskupów nie mówił nigdy z taką czułością, jak mówił o „Józiu” na Błoniach Krakowskich podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Polski. To zaufanie bywały czasem powodem zazdrości. Wielu podejrzliwie patrzyło, jak abp Michalik jest obok Wandy Połtawskiej jednym z niewielu, który ma w każdej chwili dostęp do Jana Pawła II. Niedawno Wanda Połtawska wyznała, że wyjątkowość abp. Michalika w relacji do Jana Pawła II polegała na tym, że gdy wielu podczas spotkań zasypywało papieża swoim sprawami, on potrafił słuchać Jana Pawła II i duchowo korzystał z jego bardzo osobistych zwierzeń. O tym zresztą czytelnicy „Idziemy” mogli się wielokrotnie przekonać, czytając wywiady z Księdzem Arcybiskupem.
Nominacja abp. Michalika na metropolitę łacińskiego w Przemyślu w 1993 roku była zaskoczeniem, zwłaszcza dla nas, którzy znaliśmy go od początku posługiwania w Polsce jako odpowiedzialnego z ramienia KEP za duszpasterstwo akademickie. Człowieka o takiej duchowości, pokorze i zatroskaniu o Kościół widzieliśmy jako przyszłego prymasa w Warszawie! Tym bardziej, że tak bardzo nam przypominał Prymasa Tysiąclecia. Dostojeństwo, jasność wypowiedzi, zawierzenie Bogu, szacunek dla człowieka, bezkompromisowość w sprawach zasadniczych i umiejętność słuchania, a do tego sienkiewiczowski wręcz patriotyzm i nawet miejsce urodzenia – w Zambrowie niedaleko Zuzeli. Wszystko kazało w nim widzieć przyszłego metropolitę w Warszawie, do której miłości abp Michalik nigdy nie krył, a kard. Wyszyńskim fascynował się co najmniej od czasów studiów na warszawskiej ATK. Ale kogo Jan Paweł II miał posłać do uporządkowania arcytrudnej sytuacji w Przemyślu, gdzie trwał otwarty konflikt między katolikami i grekokatolikami? Posłał tam abp. Michalika, który problemy rozwiązał, ale w Przemyślu już został… Wszedł w buty św. Jozefa Sebastiana Pelczara.
Pierwszy wybrany demokratycznie przewodniczący episkopatu, w innych diecezjach głosi kazania tylko wtedy, gdy go o to poproszą. A szkoda, bo wiele ma do powiedzenia. To co mówił na pl. Piłsudskiego na zakończenie Mszy Świętej po śmierci Jana Pawła II, a potem w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, to były słowa, na które czekał katolicki naród na jednym z zakrętów swojej historii! Pamiętamy jego postawę, gdy próbowano mu wmówić współpracę z SB. Jako jedyny siadł przed kamerą i powiedział, jak naprawdę było. Arcybiskupowi Michalikowi trudno nie wierzyć. To człowiek, który nie boi się prawdy. Można szczerze z nim rozmawiać nawet o tym, z czego się najczęściej spowiada, gdzie ucieka na chwile skupienia i jak widzi kwestię własnego zbawienia. Jedyny znany mi taki biskup. Niestety, rzadko zabiera publicznie głos. Za rzadko! I właśnie o to wielu z nas ma do niego żal.
ks. Henryk Zielińsk
henryk.zielinski(at)idziemy.com.pl
Idziemy nr 42 (319), 16 października 2011 r.
Wstecz...
czwartek, 23 lutego 2012
- NIEBEZPIECZNA GRA - ks. H. Zieliński
- DLA KOGO DYSPENSA? - I. Świerdzewska
- PRZED NAMI DROGA - wywiad R. Molendy z ks. prał. dr. Piotrem Prietem z Opus Dei
- MILCZĄCY JEZUS CZYLI GORZKIE ŻALE - M. Buczkowski
- NARRACJE PASYJNE EWANGELII (1): MODLITWA W OGRÓJCU I POJMANIE JEZUSA - ks. P. Klimek
- NIE DO UNIESIENIA - M. Florek-Mostowska
- PEWNIE NIE WIESZ - V. Grzybowska
- EWANGELIZOWANIE WARSZAWY - wywiad R. Molendy z ks. prał. Henrykiem Małeckim
- NOWI KARDYNAŁOWIE - W. Świątkiewicz
- W DZIECIACH NADZIEJA - J. Karnowski
- TERAZ EMERYTURY - K. Ziemiec
- SUMA WSZYSTKICH SKANDALI - S. Meetschen
- CZAS POSTU - o. D. Kowalczyk SJ
KOMENTARZE
Niebezpieczna gra
Zabawa z mediami przypomina czasem zabawę odbezpieczonym granatem. Z tą różnicą, że w zabawie z mediami ryzyko śmierci – głównie cywilnej – jest chyba większe - pisze o sprawie Madzi z Sosnowca ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
W dzieciach nadzieja
Zmuszanie Polaków do pracy do późnej starości będzie miało ten namacalny skutek, że pozbawi młodych rodziców bezcennej pomocy dziadków – skuteczne sposoby wyjścia ze społecznej zapaści pokazuje Jacek Karnowski.
Więcej...
Teraz emerytury
Zdecydowana większość 40-latków przytakuje pewnie wicepremierowi Pawlakowi, który odważnie i szczerze przyznał, że „nie za bardzo wierzy w państwowe emerytury” – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Czas postu
Post nie jest negacją życia, negacją ciała. Post nakierowany jest na życie cielesne i nadprzyrodzone – o właściwym podejściu do postu pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Suma wszystkich skandali
Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Więcej...









