Księża "Gazety Wyborczej"
Co charakteryzuje tych księży, oprócz tego, że od lat czytają w miarę regularnie "Wyborczą", która jest dla nich jednym z głównych źródeł kształtowania opinii o sprawach społeczno-politycznych? – wylicza o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Zarysowała się grupka duchownych – do policzenia na palcach – których poglądy chętnie nagłaśniają niektóre media z „Gazetą Wyborczą” na czele. Poglądy te są bowiem w dużej mierze zbieżne z rozumieniem świata, jakie prezentuje organ red. Michnika. Moim zdaniem są one jednak czasem rozbieżne z tym, co znajdujemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego oraz w traktowanym integralnie nauczaniu Benedykta XVI i jego poprzednika. Można by powiedzieć, że wizja obecności Kościoła w świecie, jaką miał Jan Paweł II, jest zasadniczo inna niż rozumienie Kościoła reprezentowane przez dziennikarzy z Czerskiej, ale wciąż znajdują się księża, którzy w wielu sprawach zdają się stać po stronie środowiska „Wyborczej”.
Co charakteryzuje tych księży, oprócz tego, że od lat czytają w miarę regularnie „Wyborczą”, która jest dla nich jednym z głównych źródeł kształtowania ich opinii o sprawach społeczno-politycznych? Są oni zwolennikami państwa świeckiego, tyle że świeckość rozumieją na sposób zdecydowanie lewicowy, w duchu haseł rewolucji francuskiej. Nie podoba im się bowiem świeckość rozumiana w perspektywie na przykład konserwatywno-narodowej. Oddzielają prawo od moralności i ze zrozumieniem odnoszą do takich postulatów jak liberalizacja aborcji czy też formalizacja związków homoseksualnych. Podkreślają, że liberalne prawo w tych kwestiach nie przeszkadza przecież postępować katolikowi zgodnie z sumieniem i wiarą. Tak jakby aborcja nie była obiektywnie zabiciem istoty ludzkiej, tylko sprawą ściśle wyznaniową.
Księdzu „GW” nie podoba się wizja Kościoła, który czasem zachowywałby się jak biblijni prorocy, to znaczy publicznie piętnował zło oraz wzywał do nawrócenia. Co gorsza, takie zachowanie skłonny jest nazwać „mieszaniem się do polityki” – i to po stronie nie-konstruktywnej opozycji. Ksiądz taki uważa, że dziś Kościół powinien w przestrzeni publicznej siedzieć cicho, czyli nie bruździć głośnym przypominaniem prawd katechizmowych, ale ograniczać się do wspierania słusznych inicjatyw „światłych sił postępu”. Tą drogą poszli już dawno niektórzy duchowni na Zachodzie, którzy publiczne wystąpienia zdają się ograniczać do takich tematów jak np. lewacko rozumiana ekologia, walka z globalnym ociepleniem czy też sprzeciw wobec budowy elektrowni atomowych. A zatem, zamiast Kościoła profetycznego, który broni tego, w co wierzy, mielibyśmy Kościół utrzymujący się na fali tego, co aktualnie modne, lewicowe, establishmentowe.
Zdaniem księży „GW”, Kościołowi nie zagrażają żadne siły zewnętrzne, a jedynie wewnętrzne. Każdą krytykę skierowaną na zewnątrz Kościoła skłonni są wyśmiewać jako straszenie masonami, gejami, satanistami, gdy tymczasem – ich zdaniem – prawdziwe zło i głupota czają się wewnątrz Kościoła, przede wszystkim wśród kapłanów. W ewangeliach Jezus przestrzega przed wilkami zagrażającymi owczarni z zewnątrz, Heroda nazywa lisem. Nie koncentruje się na krytykowaniu nieudolności swoich uczniów. Ksiądz „GW” na odwrót, nie dostrzega na zewnątrz wilków i lisów. Co więcej, czasem pomaga im w ich działalności. Nigdy mocno nie skrytykuje nawet najgłupszego ataku na Kościół, o ile wyszedł z tzw. salonu. Oburzenie zachowuje dla „moherowych beretów” od ojca Rydzyka.
Oczywiście, trzeba być krytycznym wobec własnych szeregów, ale księża „GW” zatracili proporcje. Stąd np. w konkretnej sprawie podarcia Biblii przez Nergala trudno im wypowiedzieć jakieś bardziej zdecydowane słowo, ale za to bardzo chętnie ostrze swych wypowiedzi kierują przeciwko biskupowi Meringowi, który krzyknął: „Tak nie wolno!”. Jeśli chodzi o obrazę uczuć religijnych, profanacje itp., ksiądz „GW” wrażliwy jest jedynie wówczas, gdy te niecne czyny dotyczą niekatolików, w tym przede wszystkim Żydów.
Zachodni księża „GW” zwani są księżmi rocznik `68. Nie chodzi o rok urodzenia, ale o mentalność lewackich rewolt tamtego czasu. W każdym razie jest ich coraz mniej…
o. Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl
Idziemy nr 45 (322), 6 listopada 2011 r.
Autor jest wykładowcą teologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie
- NIEBEZPIECZNA GRA - ks. H. Zieliński
- DLA KOGO DYSPENSA? - I. Świerdzewska
- PRZED NAMI DROGA - wywiad R. Molendy z ks. prał. dr. Piotrem Prietem z Opus Dei
- MILCZĄCY JEZUS CZYLI GORZKIE ŻALE - M. Buczkowski
- NARRACJE PASYJNE EWANGELII (1): MODLITWA W OGRÓJCU I POJMANIE JEZUSA - ks. P. Klimek
- NIE DO UNIESIENIA - M. Florek-Mostowska
- PEWNIE NIE WIESZ - V. Grzybowska
- EWANGELIZOWANIE WARSZAWY - wywiad R. Molendy z ks. prał. Henrykiem Małeckim
- NOWI KARDYNAŁOWIE - W. Świątkiewicz
- W DZIECIACH NADZIEJA - J. Karnowski
- TERAZ EMERYTURY - K. Ziemiec
- SUMA WSZYSTKICH SKANDALI - S. Meetschen
- CZAS POSTU - o. D. Kowalczyk SJ
KOMENTARZE
Niebezpieczna gra
Zabawa z mediami przypomina czasem zabawę odbezpieczonym granatem. Z tą różnicą, że w zabawie z mediami ryzyko śmierci – głównie cywilnej – jest chyba większe - pisze o sprawie Madzi z Sosnowca ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
W dzieciach nadzieja
Zmuszanie Polaków do pracy do późnej starości będzie miało ten namacalny skutek, że pozbawi młodych rodziców bezcennej pomocy dziadków – skuteczne sposoby wyjścia ze społecznej zapaści pokazuje Jacek Karnowski.
Więcej...
Teraz emerytury
Zdecydowana większość 40-latków przytakuje pewnie wicepremierowi Pawlakowi, który odważnie i szczerze przyznał, że „nie za bardzo wierzy w państwowe emerytury” – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Czas postu
Post nie jest negacją życia, negacją ciała. Post nakierowany jest na życie cielesne i nadprzyrodzone – o właściwym podejściu do postu pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Suma wszystkich skandali
Wielki Post to czas krytycznej autorefleksji, z pewnością również dla byłego już prezydenta Niemiec Christiana Wulffa. Naturalnie, także jego poprzednicy niemal zawsze zamieszani byli w mniejsze lub większe skandale, jednak sprawa dotycząca Wulffa ma zupełnie nowy wymiar.
Więcej...









